Ihhhaaa… no to można trochę z prywatą polecieć i pokazać trochę tego co to w głowie siedzi. Ten wątek jest turbo ciekawy jak się spojrzy na te kilka lat wstecz w poprzednich wątkach. Widzę, że przez wiele lat było u mnie stabilnie, a każdy kolejny rok to było stawianie sobie możliwych do wykonania celów, które sobie potem odhaczałem. Potem, się wszystko po trochu zesrało ale jak to mawiał Elton John… I’m still standing!
Zatem…
2025 na plus- przeżyłem i żyłem! Po wolnym i przeleżanym 2024 ten rok pękał w szwach w planach, wyjazdach, spotkaniach itd. Okres od maja do sierpnia był turbo intensywny i właściwie to z perspektywy czasu mam wrażenie, że nie miałem kiedy usiąść się zastanowić jak fajnie było, a było tak… że można przejść do kolejnych podpunktów.
- dwa urlopy! Teneryfa jako zaległy urlop z 2024 oraz Dolomity jako tegoroczny. I chociaż Dolomity były przepiękne widokowo to jednak pod kątem typowo urlopowym wolę wyspy, gdzie nie jest turbo ciepło ale też turbo zimno.
- wyborny wyjazd wakacyjny w Tatry z ekipą górską. Zebrała się turbo duża ekipa, przygód mieliśmy wiele, heheszków również, noclegi w schronisku, ale też chwile grozy – bo jak nazwać inaczej pioruny nad głowami podczas wędrówki po szczytach. Można powiedzieć, że drugi raz w życiu będąc w górach… bałem się o to życie właśnie. Niemniej jednak również przez te chwile ten wyjazd był tak spektakularny. Wtedy był to dramat, dziś komedia.
- wyborne dwa duże koncerty moich dwóch ukochanych zespołów. Nie mogłem dostać więcej niż Gunsi i Ghost w jednym roku. Oba wydarzenia – coś wspaniałego, zarówno muzycznie jak i pod kątem całej otoczki. Sami wiecie, jak to jest – cały dzień jest wtedy świętem. Wyżej jednak stawiam GNR -> głównie oczywiście ze względu na ekipę i możliwość zobaczenia się i spędzenia tego czasu z Wami -> wiecie o kim mówię, ale @Bendera wyróżnię w tym miejscu, bo to taki przystojny chłopak.
- inne wyjazdy i zawalony kalendarz -> w sumie to był taki fajny mentalnie dla mnie moment jak ciężko było znaleźć w miarę wolny weekend na kilka tygodnii do przodu. Lubię to, ale… jest to jednak dość męczące. Trzeba tutaj wyróżnić oczywiście Tatry jednodniowe w czerwcu z ostrym wpier… i jedną z najbardziej wymagających tras jakie zrobiłem w życiu oraz wypad z kumplami oraz naszymi dzieciakami – trzeba im pokazać jak to się chodzi po górach w wykonaniu starych koni!
- pozbierałem się kondycyjnie po bardzo ciężkim początku roku, kiedy to miałem wrażenie, że moja przyszłość to już siedzenie na dupsku w domu. Dużo godzin ćwiczeń, dużo wyrabiania nawyków przyniosło niespodziewane dobre efekty. Ruch uzdrawia… ale taki spokojny a nie to wariactwo, które zdarzało mi się wyprawiać w poprzednich latach.
- w domu się układa – odżyliśmy w 2025, znajdujemy czas na siebie osobno i na siebie wspólnie. Po wakacjach zaś z niewyjaśnionych przyczyn również nasze dzieciaki zaczęły się częściej ze sobą dogadywać i nawet miejscami mają sztamę, czego w sumie się zaczynam bać

- przez chorobę w 2024 roku mocno odstawiłem alkohol. I pięknie. Znalazłem inne sposoby aby się resetować, za co moja wątroba zapewne chciałaby mi podziękować, gdyby mogła.
2025 na minus- już nie mam 20 lat i co chwilę znajduję coś, co pobolewa, niedomaga lub wymaga pracy. Udało się ogarnąć ćwiczeniami problemy z biodrami / nogami a także lędźwiami i klatką oraz plecami, ale dorwało mnie coś z drżącymi i blokującymi się palcami u rąk – szukam powodu, bo na razie nie wiem -> może coś z magnezem, stresem, pracą siedzącą. Nie lubię nie wiedzieć jak z tym walczyć.
- musiałem iść sobie zoperować kolano – łąkotka powiedziała, że ma dość i sobie pękła a mi zależało na szybkim załatwieniu tematu, aby do wiosny doprowadzić się do stanu używalności. Do zdrowia wracam dość szybko, więc mam nadzieję i wierzę w to, że wszystko będzie ok. Niestety po wejściu w kolano ortopeda znalazł jeszcze inne rzeczy do ogarnięcia… a zaznaczę, że to akurat jest to kolano, które mnie mniej bolało, wiec aż się boję coby znaleźli w drugim. 2026 będzie zatem walką – nadal, choć tutaj wiem jak z tym walczyć. O tyle dobrze.
- rodzinnie -> pożegnałem ukochaną Babcię, w bardzo słusznym wieku. Niemniej jednak spowodowało to pewne rozprężenie w rodzinie, co wyszło na plus.
- wkurzam się na pracę -> stanąłem w miejscu. Kilku lat temu było spoko teraz to już odcinanie kuponów. Nie wiem co z tym zrobić, aczkolwiek muszę sobie przypominać, że na to miejsce, w którym jestem dużo pracowałem.
Plany na 2026:- z uwagi na operację kolana i wielką niewiadomą, dopiero po Nowym Roku zacząłem myśleć, co by tutaj w tym roku zrobić. Ograniczeniem są przede wszystkim finanse. Na razie kalendarz jest pusty, ale pomysły są. Zobaczymy. Docenię wszystko to, co się uda.
- pracować mocno na efektywnością a przy tym nad większym dystansem. Częściej robić niż rozważać za i przeciw przez co później stoję w miejscu.
- ograniczyć marnowanie czasu - scrollowanie i social media -> od kilku dni mi się to udaje. Więcej sensownych rzeczy. Więcej książek, długich filmów, więcej dłuższych treści. Mniej rolek i patrzenia na innych. To mi prawie nic nie daje - w większości jedynie poczucie, że inni robią a ja siedzę. A przy moim malutkim i niepotwierdzonym przez nikogo pseudoADHD to powoduje prokrastynację więc czas z tym walczyć.
- remont – duży, już w lutym. Będzie rozpierdziel na chacie i pewnie długo się po tym nie pozbieramy

- być tu i teraz. Starać się być taki sam na co dzień, jak podczas dni, kiedy człowiek nie ma zmartwień i może po prostu się śmiać. W 2026 roku wiem, że znam siebie. Miłe uczucie 😊
Dużo zdrowia ludziska i uśmiechu na pyskach!