Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
2
Artykuły / The Living – wyimek z kariery Duffa sprzed GNR
« Ostatnia wiadomość wysłana przez naileajordan dnia Listopada 29, 2020, 09:04:38 pm »
The Living – wyimek z kariery Duffa sprzed GNR



 


W ostatnim numerze magazynu Kerrang! ukazał się wywiad ze Stone’em Gossardem.
Muzyk Pearl Jam przypomniał w nim, że po dwudziestu latach przerwy reaktywował wytwórnię Loosgroove Records i przymierza się do wydania kilku ciekawych jego zdaniem płyt.

Jednym z albumów, które niebawem mają ujrzeć światło dzienne, jest album The Living – kapeli z Seattle, w której na początku lat osiemdziesiątych, przed przeprowadzką do Los Angeles, grał (zaprzyjaźniony z Gossardem) Duff McKagan.


W roku 2011 światło dzienne ujrzała książka pt. „The Strangest Tribe: How a Group of Seattle Rock Bands Invented Grunge”.



Autor, Stephen Tow, opisuje w niej muzyczną scenę Seattle z lat 1975-1990 i rodzenie się grunge’u.

Historia byłej kapeli Duffa nie zmieściła się co prawda w książce, ale Tow opisał ją na swoim blogu.   


                                             *       *      *


The Living to jedna z wielu kapel, które przewinęły się przez muzyczną scenę rodzinnego miasta Duffa, Seattle, i chociaż jej działalność trwała bardzo krótko – bo od 1981 do 1982, może 1983 roku – to grupa mogła się pochwalić bardzo uzdolnionymi muzykami, a także całkiem zacnym gronem fanów.
   
W skład zespołu wchodzili wokalista John Conte oraz basista Todd Fleischman.
Co ciekawe, gitarzysta i bębniarz – czyli Duff McKagan oraz Chris Utting (alias Chris Crass) – początkowo… wymieniali się instrumentami. 

„John był świetnym wokalistą”, powiedział kiedyś Todd. „Prawdopodobnie zbyt dobrym jak na kapelę punk rockową”.

Oczywiście Duff nie pozostawał w tyle.

„Duff jest niczym Brian Jones”, mówił John Conte. „Możesz zamknąć go w pokoju z instrumentem, którego nigdy wcześniej nie miał w rękach, a po trzydziestu minutach opanuje grę na nim”. 

The Living zaczęli koncertować w rodzinnym mieście i rychło zjednali sobie sporo fanów. Niestety, równie szybko poznali także ciemniejszą stronę grania w klubach.

„Którejś nocy mieliśmy wystąpić na Pioneer Square”, opowiadał John Conte. „Krążyły słuchy, że kiedy człowiek rozstawia tam sprzęt, to nie może się nawet odwrócić, żeby ktoś go w tym czasie nie zwinął. I tak działo się weekend po weekendzie… 

Bałem się, że i nas to spotka, i ciągle powtarzałem chłopakom: ‘Nie możemy wyjść na fajkę ani pod żadnym innym pozorem. Po prostu nie możemy opuścić klubu’.

No cóż, koncert miał zacząć się o dziewiątej wieczorem i ktoś rzucił myśl, żebyśmy wyskoczyli coś zjeść. Kiedy na pół godziny przed występem wróciliśmy do klubu, po naszym sprzęcie oczywiście nie było już śladu! Dorwaliśmy typka, który akurat tam się kręcił, i zagroziliśmy, że jeśli do pół godziny wszystko nie wróci na scenę, damy mu popalić. I co? Sprzęt jakimś cudem się znalazł. Odtąd nikt już nie ważył się z nami zadzierać”.

Wieść o tym, że muzykom nie warto wchodzić w drogę, szybko obiegła okolicę.

„Z Toddem Fleischmanem kojarzy mi się jeden epizod”, wspominał niegdyś Stone Gossard. „Byłem zalany w pestkę albo zamroczony valium czy czymś w ten deseń, kiedy spotkałem się z nim na jakiejś imprezie. Kazał mi się zamknąć, a potem zwyczajnie mnie znokautował. Co za gość!”.


Latem 1982 roku The Living otworzyli koncert Fastbacks. Ich kariera nabierała rozpędu, a brzmienie zaczęło się krystalizować.

„Uważam, że nasza muzyka przypominała Generation X [brytyjski zespół punk rockowy, w którym zaczynał karierę Billy Idol]”, powiedział Todd. „Co się tyczy Johna, to był trochę jak Roger Daltrey”.

Wkrótce potem zespół został zauważony przez postać, która miała okazać się kluczowa dla tamtejszej sceny.

„Koncertowaliśmy, ludzie nas lubili. Pewnego dnia na próbie jakiś facet podszedł do nas i zaproponował, żebyśmy nagrali płytę. Właśnie rozkręcał wytwórnię. Scena w Seattle rozrastała się i on chciał jakoś się w nią wpisać. Nie przejęliśmy się zbytnio ta propozycją, bo wydał nam się dość dziwny”.

Tą osobą był Bruce Pavitt.


Wybujałe ego i problemy z narkotykami sprawiły w końcu, że plany zespołu spaliły na panewce.

„Chłopaki o tym nie wiedzą, ale ludzie z Los Angeles zainteresowali się nami”, twierdził Conte. „Trzy razy zapraszali The Living do L.A., ale… zawsze wolałem stawiać sprawę jasno. Mówiłem wprost, że zespół się rozpadł. ‘Zbierz go znowu do kupy’, odpowiadali, ja jednak nie wierzyłem, że to się kiedykolwiek uda”.

Po rozpadzie kapeli John zrezygnował z kariery, Todd dołączył do Silly Killers, a Duff wyprowadził się do Los Angeles. Odpowiedział na ogłoszenie, które Slash zamieścił w gazecie, i jakiś czas później powstało Guns N’ Roses. 

„Obserwując Duffa i jego zespół, widziałem i słyszałem pewne podobieństwo to The Living”, mówił potem John Conte. „To dotyczy zwłaszcza ‘Paradise City’… Pamiętam, że swego czasu Duff często mówił o Madison Park [park u wybrzeży Jeziora Waszyngton – przyp. tłum.], gdzie… the girls are pretty”. 

„Ilekroć słuchałem debiutanckiego krążka Guns N’ Roses”, dodał Todd Fleischman, „przypominało mi się nasze brzmienie.

Gdybyśmy przetrwali kilka lat dłużej… kto wie, czy nie wspięlibyśmy się tam, gdzie wspięli się Pearl Jam i Nirvana”.






Źródło
Źródło



3
Hyde Park / Odp: Strefa Offtopica ( kącik forumowych spamerów :P)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Bluebird dnia Listopada 29, 2020, 08:28:22 am »
Wojskowe materace są morowe, namioty zresztą też pojemność spokojnie ponad 5 osób więc i kuchenka się zmieści ;) Kilka razy obiło mi się o uszy coś takiego jak koce elektryczne, tylko one mi się kojarzą bardziej z komuną  :P
4
Hyde Park / Odp: Strefa Offtopica ( kącik forumowych spamerów :P)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Canis_Luna dnia Listopada 28, 2020, 08:57:34 pm »
Materac jest spoko, jak go nakryjesz kocem zamiast prześcieradła to zimno od ziemi nie będzie ciągnęło. Polecam do tego wojskowe śpiwory, które pomagają przy niskich temperaturach ;)
5
Hyde Park / Odp: Strefa Offtopica ( kącik forumowych spamerów :P)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Bluebird dnia Listopada 28, 2020, 04:33:45 pm »
W związku z tym, że hotele w dobie pandemi są pozamykane wiele osób rozważa taką formę wypoczynku czyli pod namiotem na materacyku, ale no właśnie pogoda jest taka zimnuchna tak więc oczywiście nasuwa się pytanie czy te materace by się nadawały do tego, żeby na nich spać gdyby ktoś się chciał wybrać teraz do lasu na wakacje pod namiot. Pytam bo wiele osób przed zakupem materaca będzie takie pytanie siedziało w głowie. Ja w ubiegłym tygodniu jak byłem pod namiotem w Bieszczadach to w nocy nawiedziła mnie watacha wilków i któryś mi mój materac przegryzł w związku z tym mojego dotychczasowego materacu nie jestem zadowolony mimo, że paradoksalnie nadawał się do spania w takie jesienne dni. Zareklamuj Mafioso te materace zrób marketing, please... "Hotele ci zamknęli nie masz gdzie spędzić wolnych dni? Już dziś zamów nasze materace, które idealnie nadają się do spania w lesie, na plaży, na łące i pod gołym niebem. Dodatkowo jeśli zamówisz teraz dostaniesz karty do gry w wojnę gratis, idealne do spędzania wolnego czasu na naszych materacach"
6
Aktualności / Ashba o piosenkach świątecznych i o tym, dlaczego odpowiadał mu styl GNR
« Ostatnia wiadomość wysłana przez naileajordan dnia Listopada 27, 2020, 05:57:00 pm »
 


Niedawno DJ Ashba wydał bożonarodzeniowy singiel „A Christmas Storm”. 

W rozmowie z Darrenem Paltrowitzem gitarzysta wyjawił, co zainspirowało go do wypuszczenia tej piosenki.


„Uczenie się muzyki innych ludzi zawsze szło mi opornie; nie boję się do tego przyznać”, powiedział.

„Nie jestem tego rodzaju gitarzystą. Muzyka Guns N’ Roses podeszła mi znacznie bardziej niż jakakolwiek inna, ponieważ jako dorastający chłopak byłem jej wielkim fanem. Styl Slasha – ten ciążący ku bluesowi, pentatoniczny styl – naprawdę mi odpowiadał i czułem, że mogę [do tych utworów] coś wnieść, starać się oddać im sprawiedliwość.

Tym niemniej, nigdy nie korciło mnie, żeby uczyć się cudzej muzyki. Odkąd byłem młody, pisałem własny materiał. Po prostu miałem to we krwi. Poza tym zgłębiałem każdy rodzaj muzyki, nigdy nie ograniczałem się do rocka. Kocham całą muzykę. Nigdy nie pociągała mnie wyłącznie gitara – fascynowałem się muzyką orkiestrową. Zawsze słuchałem takich artystów jak John Williams czy Danny Elfman.

Uwielbiam kompozytorów i uwielbiam muzykę świąteczną z całym jej teatralnym wymiarem. Uwielbiam uczucia, jakie wywołuje, kiedy człowiek na przykład jedzie do Disneylandu. Nawet w czerwcu zdarza mi się słuchać bożonarodzeniowych kawałków; po prostu dobrze się przy nich czuję. Coś w tej muzyce zawsze mnie poruszało. Nie wiem, być może dlatego, że przypomina mi czasy dzieciństwa… W każdym razie bardzo się cieszę, że przekułem te odczucia na singiel”.   






Źródło
7
Hyde Park / Odp: Jaka ksiazke ostatnio kupiles?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Hubik dnia Listopada 27, 2020, 05:36:03 pm »
8
Hyde Park / Odp: R.I.P.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez sunsetstrip dnia Listopada 27, 2020, 03:38:38 pm »
9
Inna muzyka / Odp: Jaka płytę ostatnio kupiłes/kupiłas?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Grzon dnia Listopada 27, 2020, 02:26:08 pm »
Bayer Full - the best of
wziąłem 2 miliony na fakturę

i jakiś jeden album Kultu, nie wiem co to, podobno słabe, odsłucham dam znać
10
Inna muzyka / Odp: Jaka płytę ostatnio kupiłes/kupiłas?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Bender dnia Listopada 27, 2020, 12:07:30 pm »


Bardzo trafiony prezent urodzinowy  :wub:
Strony: [1] 2 3 ... 10