Autor Wątek: Moje wspomnienia  (Przeczytany 7689 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline gloomy

  • Global Moderator
  • Garden Of Eden
  • *****
  • Wiadomości: 4906
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +1094
Moje wspomnienia
« dnia: Czerwca 22, 2017, 03:32:40 pm »
+2
Kilka słów ode mnie. Najpierw o koncercie, potem o organizacji.

17:38 przeszliśmy przez kontrolę, opaski na ręce dostaliśmy już czekając w kolejce przy bramie nr 8, więc tylko wystarczyło potruchtać w lewo, łapki w górę i pokazujemy opaski, przez chwilę poczuć się jak piłkarze wychodzący z tunelu na boisko, znowu łapki w górę, "o ja pierdziele ale będziemy blisko", stoimy. Bardzo blisko wybiegu, bliżej strony Slasha. Już wtedy byliśmy podmęczeni staniem w kolejce w pełnym słońcu, czas nam się dłużył. W końcu Virgin. Przed koncertem mówiłem, że niech sobie grają, byleby Doda nie gadała zbyt dużo - i tak było. W porządku koncert, ale nagłośnienie słabo, będąc tak blisko nie musiałem krzyczeć do swojej ekipy, żeby porozmawiać. Lekkie WTF przy chórzystkach Dody ("Dziewczyny idą tyłem a przed nimi idą sutki"). Liczyłem, że skoro Slash już ogląda z ukrycia ich występ, to chociaż dołączy, jak z Wolfmother. Dalej Killing Joke - pierwsza myśl "O, Alice Cooper", fajne granie, po dwóch kawałkach miałem dość. W kółko to samo, piosenki bez urozmaiceń. Aczkolwiek dzisiaj posłuchałem na youtube piosenek, które grali, to nagle jakoś przyjemniej. "Przepraszamy za Brexit, Unia Europejska jest cudowna" krzyczał ze sceny wokalista. Nagłośnienie na KJ lepiej niż na Virgin. O, Frank Ferrer z boku, pomachał do ludzi. I Nergal. Ale Nergal nie machał. Koniec supportów.

-Która godzina?
-20:42
-To zaraz wychodzą, zaraz będzie strzelanie z pistoletów

20:50...cholera dlaczego się spóźniają, wracają koszmary z Rybnika, potrzebuję, by wyszli jak najszybciej by zapomnieć o bólu pleców i nóg. 20:55 - Looney Tunes. Uff. McBob i gdzieś tam śmiech z tego, jak wypowiedział "Gdańsk" (ciekawiło mnie przed koncertem jak sobie poradzi z tym bądź co bądź trudnym słowem dla obcokrajowca).

ISE - oszalałem, zacząłem się drzeć jak głupi "aaaa Duff wyszedł aaaa". Wszyscy skaczą, tłum napiera bo każdy chce zobaczyć Axla i Slasha. Moja Karolina śpiewa z Axlem i Duffem a ja w szoku, przecież ona dwie piosenki na krzyż zna. Może faktycznie odrobiła zadanie domowe i przesłuchała tego, co jej wypisałem :D Axl genialnie. Widzę doskonale twarze muzyków, to jest dobre miejsce. Szybkie przejście w BROWNSTONE, ostatnio polubiłem tą piosenkę, a zawsze była mi obojętna. Tłum nadal szaleje, nadal jest napieranie. Pod sam koniec piosenki jakiś debil załączył pogo w miejscu gdzie staliśmy (słowo klucz "STALIŚMY", dzikie tańce były kawałek przed nami). Spotkało się to z jakimś zniesmaczeniem, natomiast mi i koledze włączył się tryb "Axl rant" (w tle zaczyna się Chinese, dostał od nas taką wiązankę, że przeprosił i przemieścił się w inne miejsce, więcej go nie widziałem. Jak to czytasz, kolesiu w różowej koszulce GNR z kitką i brodą, to mam nadzieję, że zapamiętałeś, żeby nigdy więcej nie popychać mojej kobiety. A tłumaczenie "to jest Guns N' Roses" sobie wsadź, nie robi się takich rzeczy, gdy wkoło ledwo co można stać bo jest taki ścisk. Przez tego ułoma piosenka mi przeleciała. WTTJ, czyli ponowna ekscytacja tłumu. I pierwszy poważny test tego wieczoru jak tam wokal Axla. Moja szczęka do teraz jest gdzieś tam w okolicy stadionu, opadła i nie chce wrócić na swoje miejsce. Jest power jak cholera. Znowu mogę się zachwycać potęgą głosu Axla. Gdyby nie to, że obiecałem sobie nie wyciągać telefonu, wszedłbym na forum i napisał "Oświadczam, nie ma żadnej Myszki Miki, Myszkę Miki wymyśliliście wy" ;) DTJ i szacunek dla Axla za przerwanie koncertu. Jedziemy dalej, Better. Axl, jesteś nie do zdarcia, to co zrobiłeś w bridge'u...

Estranged. Zapomniałem o tej piosence. Ubzdurało mi się, że będzie LALD i RQ, a tu przecież jeszcze Estranged. Pięknie to idzie. Nie mam gęsiej skórki jak w Rybniku, ale jest moc. "On the piano Mr Dizzy Reed", mega. Piękne wizualizacje. Slash ma problemy z gitarą, wymiana. Akurat przed końcową solówką. Nagle do mnie dociera, że Slash zaraz zagra coś, czego przecież nie grał bez Axla nigdy. Równo z wejściem Slasha na solo mi puszczają emocje i łzy ciekną po policzku. Ja p******e. Pierwszy raz wzruszenie w takich okolicznościach. LALD. Kolejny raz jestem w szoku wokalem Axla. Wiadomo, że tu ma nałożone delaya od cholery, ale przecież on tą barwę najpierw musi uzyskać z gardła, żeby potem było na co nakładać tego delaya. Nienawidziłem tej piosenki. Do wczoraj. Od wczoraj kocham. Axl kończy stojąc w pozycji X, ja staję tak razem z nim. Rocket Queen czyli wyczekiwanie na Rysia Fortusa. Zauważam, że laseczka na wzmacniaczu Slasha tańczy - tego, że logo na wzmaku się wyświetla, to nie wiedziałem. Fortus na solówce i dziękuję bardzo, czapki z głów, jesteś gościu man. YCBM, które Axl zapowiada ale nie rozumiem co mówi. Petarda. A właśnie, gdzieś tu miał się pojawić Miki - no choćbym chciał, to nie słyszę piszczenia, słyszę wysoki, czysty wokal. Nie ma "with your ass in the air", sam sobie dośpiewałem. Attitude czyli "on the bass guitar Mr Duff McKagan". Szkoda, że tego YCPYAAAM nie ciągnie do refrenu, super mu to wychodzi. Attitude mega, Use Your Illusion tour 2017. TIL, czyli robi się klimatycznie. Super wychodzi, ale Slash naprawdę dał ciała. Popsuł kluczowy moment piosenki, szkoda. Civil War - jeszcze w Rybniku moja ukochana piosenka, mój kopniak w dupę przy każdym gorszym dniu, dzisiaj już tylko sentyment, chyba za często słuchałem. I nagle przechodzi mnie myśl "Wow, Civil War, protest song, grany w Gdańsku, gdzie wybuchła II WŚ". I jakoś tak zaczynam znowu w środku przeżywać tą piosenkę, zwłaszcza widząc dokąd świat zmierza. Voodoo Child, szturcham kolegę "Teraz musi być Yesterdays!!!", kolega Jakub całej naszej wesołej gromadce każe trzymać kciuki by to zagrali. Yesterdays, "mmmmmm". Świetne wizualizacje. Fenomenalna jest ta piosenka. Wiem, co zaraz ma nadejść. Wiem, że zaraz ten killersong...COMA. Odkurzone po tylu latach. Ojj robi wrażenie, zwłaszcza końcówka. Axl dał radę.

Od teraz koncert zaczął mi się lekko dłużyć, bo wiedziałem co mnie czeka. Kilkunastominutowe solo Slasha z Godfather Theme na czele. Tyle razy to ćwiczyłem, do znudzenia, ale teraz mogę oglądać swojego idola w akcji. Zresztą solo Slasha to jedyne, czego nie oglądałem na streamach, chciałem sobie to zostawić na Gdańsk. Każę Karolinie być gotowym na strzała ze sceny...SCOM. Szaleństwo. Axla nie słyszę, wszyscy wkoło mnie śpiewają. Dziwnym trafem przemieściliśmy się w lewo i przede mną stoi teraz dwóch wyższych mężczyzn, muszę się wychylać by coś zobaczyć. Duff, Fortus i Axl obserwują Slasha na ostatniej solówce, fajnie to wygląda. Widzę, jak Axl mówi coś do mikrofonu ale tego nie słyszymy, czyli umawia się z resztą zespołu, że teraz będą grali My Michelle. Jest git. Ostatnio bardziej polubiłem OTGM, ale też jestem zadowolony z tego co grają. Slash z Fortusem idą na górę sceny, robią miejsce dla fortepianu. Fajne mają te wymiany na solówkach. Z Łukaszem i Kubą śmiejemy się, że trochę to wygląda jakby Slash przyszedł na lekcje gitary do Ryśka. No z całym szacunkiem dla Kudłacza, Rysiu technicznie go miażdży. We dwójkę tworzą po prostu znakomity duet gitarzystów. November Rain. Piękny moment, te efekty padającego deszczu na telebimach...Axl jakby ciut słabiej, jakby za wysoko była dla niego ta piosenka. Slash na outro, płomienie… Widzę, jak Slash zakłada dwugryfową gitarę, czyli trzy akordy w kółko zaraz będą – KOHD. Publika wkoło mnie śpiewa każde słowo od początku do końca, bębenki w uszach mi pękają od tego hałasu, będę to czuł jeszcze przez kolejne dwa dni. Znowu trochę gitarowych wymian, trochę śpiewu publiki. Bardzo fajna animacja na środkowym telebimie, nostalgiczna. Swoją drogą, uwielbiam tą piosenkę w wersji składu 2001-02, z chórkami na wejściu, fajnie, że teraz to trochę przemieszali i są te chórki.
Cisza. Jakieś coś na pianinie, nie potrafię na szybko rozpoznać. Przez głowę przelatuje mi „Nowa piosenka, albo Prostitute, albo…”Black Hole Sun. Chwytam za telefon, odpalam latarkę. Ludzie wkoło mnie robią to samo, jest kilka osób z zapalniczkami. Nie skupiam się w ogóle na tym co grają, patrzę jak to wyjdzie. Już na wcześniejszych piosenkach były światełka na trybunach, oby teraz było widać, że to coś bardziej zorganizowanego. Rozglądam się – uff, lepiej niż oczekiwałem. Nie wiem jak to wygląda na płycie, ale trybuny spoko. Po chwili ujęcie z telebimu, gdzie widać płytę i widzę, że jest dobrze. Ale punkt kulminacyjny to Axl na wybiegu, patrzę na niego i widzę setki światełek odbijających się w jego okularach. Dla pewności patrzę na telebim, gdzie jest zbliżenie na twarz Axla i tam też morze światła. Udało się. Jest pięknie. Nightrain, ja już myślami jestem przy bisach – co będzie, czy nas zaskoczą, czy nie wywalą z jakimś AC/DC. „One more time tonight” i schodzą.

Znowu cisza, ciemno. Mówię do swoich: „Jak wyjdą z akustycznymi gitarami, to Patience. Jak z elektrycznymi, to Don’t Cry”. Bardzo chciałem Patience. Trąbiłem od pół roku, że w Gdańsku musi być Patience. Wszystkie wyliczenia wskazywały na DC, ale…TAK, są akustyczne gitary. Jest Patience! Odpływam. Odpływamy. Slash gra swoje solo dla nas, nie dla 40 000 ludzi, tylko dla naszej dwójki. Seeker, tak znienawidzony, a koncertowo super. Wielka jaszczurka czy co to tam jest, tyle tylko widzę bo znowu tłum zasłania. No to jak, będzie Prostitute albo TWAT? Spoglądam na zegarek – nie ma bata, zostało im około 5 minut. Paradise City. Wiem, że to już koniec, ale jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, taki koncert zobaczyłem, w Rybniku był set najbardziej minimalistyczny jaki mógł być, tu w sam raz. Konfetti. Slash gra z gitarą nad głową, a 26 godzin wcześniej na próbie swojego zespołu robiłem to samo, bardzo nieudolnie :P Schodzą, bez ukłonu. Co jest, czemu tak? Oglądałbym video ze streamów to bym wiedział, że tak jest zawsze, ale ja tylko słucham, to potem nie wiem. Czy coś specjalnego jeszcze? Niemożliwe. Not in this lifetime. Wychodzą raz jeszcze, trzeci raz tego wieczoru, ukłony. Dziękujemy. Jesteście najniebezpieczniejszym zespołem na świecie i żywą legendą muzyki. Axl King. Slash King. Duff King. Richard King. Dizzy King. Frank King. Melissa Queen.

Organizacyjnie: trzy budki z żarciem? Serio? 6 toalet przy tych budkach? Jakaś strefa buforowa gdzie formuje się kolejka, z tej strefy już wyjść nie można, choćby do tego kibla. Podchodzą jakieś dziewczyny w koszulkach livenation ale ani identyfikatora ani nic, pytają kilka osób wkoło nas jakie mamy sektory. GC, to daj łapę – odrywają nam część biletu i zakładają opaski może 10 osobom, i sobie idą. Potem 90% ludzi którzy byli przed nami w kolejce w efekcie traci swój czas, bo muszą jeszcze do jakiegoś namiotu podbiec, a my już zaopaskowani. Na samym stadionie ogrom GC przeraża już z perspektywy boiska. Zamiast ustawić kilka toitoiów na tyłach murawy, to trzeba wyjść, ustawić się w kolejce do kilkunastu toalet, następnie znowu okrążyć pół stadionu i wrócić na miejsce. No DRAMAT. Przeszukanie? A gdzie tam, ważne żebym miał butelkę odkręconą i max półlitrową, zakrętkę mogłem nawet w ręku trzymać a i tak by mnie wpuścili. Przejeżdża wkoło mnie koleś jakimś wykrywaczem, nóż by przeszedł bez problemu, ile razy pikał mi pasek do spodni, teraz nie. Reszta już pewnie i tak została powiedziana.
« Ostatnia zmiana: Czerwca 22, 2017, 05:21:51 pm wysłana przez gloomy »
Naje 2017: Najlepszy avatar; Dobry duszek forum; Ulubiona osoba funkcyjna

Offline Bartekk

  • Patience
  • Wiadomości: 5
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: 0
Odp: Moje wspomnienia
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwca 22, 2017, 04:37:03 pm »
0
Przeszukanie? A gdzie tam, ważne żebym miał butelkę odkręconą i max półlitrową, zakrętkę mogłem nawet w ręku trzymać a i tak by mnie wpuścili.

Dokładnie, ja trzymałem w ręku zakrętkę i zostałem przepuszczony :) Koncert mega, organizacyjnie słabo. A recenzja super, mam podobne wrażenia po koncercie.

Offline Luk

  • Knockin On Heavens Door
  • ****
  • Wiadomości: 481
  • Respect: +114
Odp: Moje wspomnienia
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwca 22, 2017, 05:18:03 pm »
0
Przejeżdża wkoło mnie koleś jakimś wykrywaczem, nóż by przeszedł bez problemu, ile razy pikał mi pasek do spodni, teraz nie.


U mnie tak samo było, albo mam plastikowy pasek albo ta Pani... W sumie bardziej, ta dziewczynka nie włączyła tego urządzenia poprawnie. ;)

Jeszcze mi się przypomniało jak Pani z obsługi opiernicza innego Pana z obsługi krzycząc do niego ,,nie można wpuszczać pijanych osób'' - a obok wchodzi ekipa ledwo trzymająca się na nogach. Nie było piwa, tzn. sikopiwa, bo z reguły to jest słabiutkie na takich imprezach ale to też dziwne, zawsze bywało.

Poza tym piękny romantyzm Ci się włączył gloomy i aż mi się znowu przypomniało. :D

LALD wymiata, tak jak zawsze ją pomijam, gdy oglądam coś w necie tak na żywo jest super. :)

Offline Meximax

  • Manipulator
  • Garden Of Eden
  • ********
  • Wiadomości: 4919
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +955
Odp: Moje wspomnienia
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwca 22, 2017, 06:42:00 pm »
+1
Na wstępie chciałbym podziękować osobom, z którymi spędziłem cudowny czas: Wagon, Myszka, Łukasz, Gośka i Krzysiu - dzięki Wam ten wypad był jeszcze bardziej udany :)
Jeżeli chodzi o supporty: że Doda to porażka, to wiedziałem od samego początku, ale myślałem, że chociaż lepszych muzyków ma w zespole, no ale niestety okazali się jednym wielkim nieporozumieniem. Ni ***** nie uwierzę, że to Slash ich zaprosił ze względu na ich umiejętności/muzykę. Killing Joke pozytywnie mnie zaskoczył, dość specyficzny klimat, ale zagrali bardzo przyjemny secik. Osobom, które twierdzą, że wokalista nie potrafi śpiewać, radzę się dalej nie kompromitować.
A co do gwiazdy wieczoru: cudo. Szczerze mówiąc to to był mój najlepszy koncert. Pół życia czekałem, żeby zobaczyć chłopaków razem na scenie i w końcu się udało. Jednak marzenia się spełniają. Głos Axla? Petarda! Jakoś w drugiej połowie RQ już Mickey zaczął się załączać i potem miał słabsze momenty, ale ogólnie to jestem zachwycony. Fortus i Duff jak zwykle rewelacyjnie, byłem po lewej stronie, więc miałem dobry widok na nich i jestem pod wrażeniem gry jednego i drugiego. Melissa wyglądała cudownie, tak jak brzmiały jej chórki :wub: Chociaż żałuję, że tak rzadko ją pokazywali na telebimie. Dizzy jak to Dizzy zawsze w formie. Frank w sumie gra, bo gra, 0 jakiegokolwiek wyczucia czy własnego stylu, no ale przynajmniej trzymał to jakoś w ryzach i tragedii nie było. Największym rozczarowaniem okazał się dla mnie Slash. Byłem na każdym solowym koncercie w Polsce i wiem na co go stać, ale na tym koncercie po prostu przekombinował z solówkami - za dużo dźwięków, za dużo kombinowania, brzdąkanie bez żadnego pomysłu. Szkoda, ale każdemu zdarzają się gorsze dni. Setlista zadowoliła, chociaż liczyłem na TWAT, no ale to co dostałem również mnie satysfakcjonuje :) Koncert dla mnie 10/10.
A co do organizatora: na szczęście byłem w GC, więc żadnych przykrych niespodzianek ze strony LN nie miałem, ale co innego mnie wkurwiło, a mianowicie powrót. Nie dość, że ścisk jak jasna cholera, bo do wyjścia pootwierali tylko jedną bramę, to jeszcze organizacja fatalna. Wystarczyło, że ktoś odpaliłby petardę, albo ludzie z jakiegoś powodu wpadliby w panikę i o tragedię nie trudno. Ktoś powinien za takie niedopatrzenie beknąć. Powrót pociągiem to był dramat - za mało ich i za rzadko, przepychanie straszne, również niewiele brakowało, żeby komuś stała się krzywda.
Podsumowując: to był cudowny dzień, cudowny wieczór i nie mógłbym sobie wymarzyć lepszego koncertu. Do teraz nie ogarniam tego co ja przeżyłem, ale to na pewno coś, co warto zapamiętać :heart:
P.S. No i c**j w dupę LN.
Bądźmy realistami - żądajmy tego, co niemożliwe.

Mister Forum 2017 8)

Offline mafioso

  • Marketing
  • Street of dreams
  • *******
  • Wiadomości: 11626
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +2046
    • As Koncertowy
Odp: Moje wspomnienia
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwca 22, 2017, 06:51:52 pm »
0
Co to jest delay przy wokalu?

Offline RademonPoland

  • Patience
  • Wiadomości: 9
  • Respect: 0
Odp: Moje wspomnienia
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwca 22, 2017, 07:20:20 pm »
0
Delay to taka nakładka na wokal czy jakikolwiek inny instrument.

Offline sunsetstrip

  • One In A Million
  • *********
  • Wiadomości: 6718
  • 15000 postów
  • Respect: +3439
Odp: Moje wspomnienia
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwca 22, 2017, 07:42:14 pm »
0
Cytuj
bo do wyjścia pootwierali tylko jedną bramę

zgadzam sie organizacja byla slaba, ale akurat tu sie mylisz
wiem bo wyszlismy nie ta brama co trzeba i musielismy sie wrocic, i wyjsc druga, nasza, przy parkingu P4, obok przeszklonego budynku

czyli byly otwarte co najmniej dwie
NAJBARDZIEJ KONTROWERSYJNY

"I once bought a homeless woman a slice of pizza who yelled at me she wanted soup."
Axl Rose


Offline Meximax

  • Manipulator
  • Garden Of Eden
  • ********
  • Wiadomości: 4919
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +955
Odp: Moje wspomnienia
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwca 22, 2017, 07:44:43 pm »
0
O której wychodziłeś? Może po prostu drugą później otworzyli. No i kwestia o której bramie mówisz, bo jak się wychodziło na pociąg, to się mijało co najmniej ze dwie i też tylko po jednej były otwarte.
Bądźmy realistami - żądajmy tego, co niemożliwe.

Mister Forum 2017 8)

Offline sunsetstrip

  • One In A Million
  • *********
  • Wiadomości: 6718
  • 15000 postów
  • Respect: +3439
Odp: Moje wspomnienia
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwca 22, 2017, 07:49:26 pm »
0
zaraz po koncercie, czyli ok 24:00

moje wyjscie bylo to przy amberexpo, parking po prawej, a to pierwsze "pomylone" nie wiem gdzie, szczerze...bo jak wyszedlem to zglupialem gdzie ja w ogole jestem

NAJBARDZIEJ KONTROWERSYJNY

"I once bought a homeless woman a slice of pizza who yelled at me she wanted soup."
Axl Rose


Offline pati1997

  • Welcome to the jungle
  • *
  • Wiadomości: 53
  • Płeć: Kobieta
  • Respect: +11
Odp: Moje wspomnienia
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwca 22, 2017, 11:32:56 pm »
0
Jak dla mnie koncert  był niesamowity! Głos Axla - żyleta. Nie wspominając o jego znakomitym humorze, ciągłych uśmiechach i machaniem do publiki :D aż się sama mordka cieszy :D Podobnie jak wielu osobom, brakowało mi Don't Cry, chociaż Patience wypadło znakomicie (zwłaszcza z "bullshit"). Ciężko jest mi opisać to co czuję po tym koncercie. Jeden z najpiękniejszych dni w moim zyciu i oczywiście spełnienie marzenia. A świadomość bycia tak blisko sceny tylko dawała dodatkowego kopa :D Myślę, że publika też pokazała, że potrafi się bawić. Co tu dużo mówić. Cudowne przeżycie :wub:
Tak btw wyczytałam gdzieś, że podobno Axl zmienil wers w Civil War (coś powiązanego z Polską). Ktoś coś wie na ten temat?

Offline gloomy

  • Global Moderator
  • Garden Of Eden
  • *****
  • Wiadomości: 4906
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +1094
Odp: Moje wspomnienia
« Odpowiedź #10 dnia: Czerwca 22, 2017, 11:45:52 pm »
0
Co to jest delay przy wokalu?
Delay to powtarzanie, z gitarą to jest coś takiego jak przy intro do WTTJ. A na wokal się to nakłada, żeby go przedłużyć, sprawić wrażenie mocniejszego, bo daje to efekt przestrzeni. W zasadzie nie ma już piosenki, żeby na wokalu nie było tego ubogacenia.
Naje 2017: Najlepszy avatar; Dobry duszek forum; Ulubiona osoba funkcyjna

Offline mafioso

  • Marketing
  • Street of dreams
  • *******
  • Wiadomości: 11626
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +2046
    • As Koncertowy
Odp: Moje wspomnienia
« Odpowiedź #11 dnia: Czerwca 23, 2017, 06:40:13 am »
0
A dasz jakiś przykład żeby porównać wokal z tym delayem i bez niego? Nie musi być na przykładzie Axla.

Offline WhiskyaGoGo

  • Welcome to the jungle
  • *
  • Wiadomości: 73
  • Płeć: Kobieta
  • Respect: +30
Odp: Moje wspomnienia
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwca 23, 2017, 11:27:49 am »
0
Szczerze? To był najlepszy dzień w całym moim życiu. Nie mam słów, żeby wyrazić to, co czuję. O organizacji nie będę się wypowiadać - wszystko zostało już powiedziane. Supporty: mocno obawiałam się "rockowego secika" Dody, ale uważam, że dała radę, może szału nie było. Zrobiła co miała, osiągnęła co chciała, + za miły gest w postaci roweru, który swoją drogą wygląda fenomenalnie! Killing Joke z wokalistą Cooperem/Osbournem/prof. Snapem zagrali naprawdę dobrze, można było fajnie potupać do tego nóżką. No i gwóźdź programu... Gunsi. Wszyscy w świetnych humorach, Axl, który dwa razy mówi, że kocha Polskę, łapie cudowny kontakt z publicznością, czego doświadczyłam na własnej skórze, kiedy wysłałam mu buziaka, a on spojrzał mi prosto w oczy i pokiwał podczas Patience. Wokół mnie znajomi krzyczeli czy widziałam, że do mnie machał, a ja po prostu pękłam i płakałam jak bóbr. Bardzo fajnie też, że zwrócił uwagę na to napieranie innych na pierwszy rząd! Duff i Rysiu - ogień. Fortus technicznie jest Bogiem, naprawdę, no i jego forma, szok! Wokal Duffa - punk prosto ze Seattle w najlepszym wydaniu. Dizzy wspaniale, jak zawsze dał radę. Jeżeli mam być szczera, to Franka zobaczyłam dwa razy na telebimie i podczas koncertu trochę o nim zapomniałam, ale przypomniało mi się, jak coś mi zaczęło nie pasować z perkusją w SCOM, na szczęście to wrażenie trwało chwilę. Melisska... Pasuje do chłopaków, chórki świetne, fenomenalnie sobie radzi, jam The Allmans Brothers - cudo. Slash... Moim zdaniem był za bardzo zamknięty w sobie... A szkoda, bo wszyscy wiemy na co go stać. Trochę kombinował w solówkach, ale nie przeszkadzało mi to w żadnym stopniu. Rzeczy, które wyczyniał, to i tak najwyższy poziom, z zapartym tchem obserwowałam każdy ruch jego palców na gryfie... Coś wspaniałego... Byłam na GC - najpierw trochę dalej od sceny, ale sukcesywnie udawało nam się przesuwać do przodu i ostatecznie stałyśmy naprawdę blisko sceny. Wokół starsi i młodsi, na początku zostałam wyrzucona przez pogo zdala od moich znajomych i pewnie gdybym była w pierwszych rzędach, to by mi to bardziej przeszkadzało, a tak, to nie zareagowałam jakoś negatywnie, przeciwnie. Szkoda, że, jak już ktoś pisał wcześniej, ludzie stali jak kołki. Dopiero jakoś w połowie zaczęło się rozkręcać i naprawdę świetnie się bawiłam z innymi fanami. Poszłam na koncert spełnić swoje marzenie i korzystałam z tego w każdy możliwy sposób. Skakałam jak opętana, śpiewałam tak, że do dzisiaj ledwo mówię, tańczyłam i headbangowałam. Nie interesowało mnie, że usycham z pragnienia, a w brzuchu mi burczy jakbym nie jadła przez tydzień. Akcja ze światełkiem. Magia sama w sobie. Padła mi bateria w telefonie, nie miałam latarki, ale pożyczyłam zapalniczkę, bo ktoś miał dwie. Kiedy się obróciłam, żeby zobaczyć czy akcja wyszła, zaparło mi dech w piersiach i się wzruszyłam. Wykonanie wszystkich utworów nieziemsko mi się podobało, choć nie ukrywam, że zabrakło mi Don't Cry, ale akustyczne Patience mi to wynagrodziło w stu procentach. Nieprawdopodobny power przez cały koncert. Kocham tych ludzi całym sercem. Cóż więcej mówić, czas zacząć zbierać kasę na następne koncerty, bo nie wyobrażam sobie mojego życia bez tych emocji.  :wub:
« Ostatnia zmiana: Czerwca 23, 2017, 11:40:39 am wysłana przez WhiskyaGoGo »
no one left to cry to, baby

Offline gloomy

  • Global Moderator
  • Garden Of Eden
  • *****
  • Wiadomości: 4906
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +1094
Odp: Moje wspomnienia
« Odpowiedź #13 dnia: Czerwca 23, 2017, 11:29:52 am »
0
@mafioso np tutaj, akurat na przykładzie reverbu, czyli pogłosu. Pogłos jest do takiego brzmienia przestrzennego, wczoraj mi się popieprzyło na wieczór :)

https://www.youtube.com/watch?v=TyGdFybLy5o

Jak chcesz delay u Axla usłyszeć, to np w Live And Let Die on krzyczy i widać, że odkłada mikrofon od ust a okrzyk jeszcze idzie :)

Generalnie chodzi zawsze o jakieś ubogacenie.

Polecam przesłuchać same vocale z Pearl Jamu, tutaj na końcówkach linijek słychać delay - w tle powtarzają się wyrazy :) https://www.youtube.com/watch?v=FMRpH779uyQ
Naje 2017: Najlepszy avatar; Dobry duszek forum; Ulubiona osoba funkcyjna

Offline NightTrain

  • Welcome to the jungle
  • *
  • Wiadomości: 41
  • Płeć: Kobieta
  • Respect: +4
Odp: Moje wspomnienia
« Odpowiedź #14 dnia: Czerwca 24, 2017, 02:46:22 am »
0
Killing Joke z wokalistą Cooperem/Osbournem/prof. Snapem zagrali naprawdę dobrze, można było fajnie potupać do tego nóżką.
Haha, też mi się ze Snapem skojarzył :D Ale w sumie to nie widziałam go zbyt dobrze, bo byłam na trybunach dolnych:)
Organizacyjnie rzeczywiście słabo, zwłaszcza to stanie w kolejce do kolejki :P
Ogólnie koncert niezapomniany, fajnie się bawiłam z ludźmi w 1 rzędzie na trybunach:)
Mam nadzieję, że przyjadą jeszcze kiedyś, to może uda mi się zobaczyć ich z bliska :D
Btw,  ta akcja na "Black Hole Sun" była zaplanowana? :)