Slash rozmawiał niedawno z Walterem Flakusem z radia Rock 95.5 z Chicago.
Mówił między innymi o koncertach Guns N’ Roses.
„Gunsi nigdy nie byli zespołem, który przywiązywałby wielką wagę do strony choreograficznej. My po prostu podłączamy sprzęt i gramy”, powiedział.
„Nasza setlista zmienia się z koncertu na koncert. To nie jest tak, że ustalamy układ piosenek, a potem trzymamy się go przez całą trasę. Sądzę, że kiedy się zeszliśmy, zaczęliśmy od miejsca, w którym przerwaliśmy”.
„Mamy dużo materiału”, dodał gitarzysta, „dlatego możemy sobie pozwolić na ponad trzygodzinne koncerty. Poza tym dobrze się przy tym bawimy. Nie planowaliśmy, że będziemy wychodzić na scenę na trzy godziny. Po prostu tak wyszło”.
Slash wyjaśnił również, jak „od kulis” wyglądają jego koncertowe partie solowe.
„Na początku każdej trasy wymyślam, co będę grał. To może być jeden kawałek albo dwa… Ostatnio grywałem
Hideaway i to była naprawdę przednia zabawa. Prezentowaliśmy to na każdym koncercie. Przy kolejnych będziemy grać coś innego. Właściwie już coś napisałem”.
„Lubię grać z zespołem. Nigdy nie przepadałem za grywaniem w pojedynkę. Mogę to robić, kiedy inni potrzebują chwili przerwy, ale za tym nie przepadam. Wolę grać wspólnie. Tak więc mam coś… mam pomysł na to, co będę wykonywać na najbliższej trasie”.
Źródło