Na zywo brzmialo to swietnie! Na obu koncertach miałem wrażenie, ze Myszka zostala w hotelu. Wysokie rejestry wychodzily bardzo czysciutko, momentami wracała ostra chrypa, ale obyło się bez jęczenia i wykastrowanych falsetów. Sądzę, ze znowu cwiczy i pracuje nad techniką i kondycją, bo brzmiał potężnie. Scena była wyjątkowo mała i nie bylo tyle przestrzeni do biegania, co uratowało go przed zadyszką

Axl byl dosc kontaktowy, opowiadal historie i żartował (m. in. przed The General opowiedzial o piesku, ktorego spotkal i wabil się właśnie General, po czym pochylił sie ze sceny i pokazal nam zdjęcie ze swojego telefonu

mega czad!). Fortus i Duff tylko kilka razy zamienili się miejscami ze Slashem, ale machali i ewidentnie bawili się w najlepsze

Isaac zrobił na mnie ogromne wrażenie, ma w łapach tyle mocy, ze dosłownie trzęsły się ściany i podłoga. Nagłośnienie bylo fenomenalne (przy najmniej na GC), z kazdej strony sceny było slychac wyraźnie, bez mułu, buczenia czy pisków. Polecam!
Spróbuję napisać więcej szczegółów, rowniez z pierwszej nocy, w okolicach weekendu;)