12 stycznia Matt Sorum gościł w programia „Trunk Nation With Eddie Trunk”, emitowanym przez SiriusXM.
Wspominał tam czasy, kiedy grał w Guns N’ Roses.
„Jak powiedziałem już dziesięć lat temu”, przyznał, „to jest jak oglądanie cudzego filmu. Byłem tam, a jednak kiedy spoglądam wstecz, mam wrażenie, że to było marzenie senne. Mówiłem więcej niż raz – a prasa nieraz to podchwyciła – że zawdzięczam Guns N’ Roses swoją karierę. Grałem z nimi do 1996 roku, ale pokłosie pozostało i zapewniło mi taką rozpoznawalność, że spokojnie mogłem robić inne rzeczy. Gunsi zbudowali moją wiarygodność jako muzyka, bo to przecież giganci rocka. Granie z nimi jest jak rękojmia. Zostałem wprowadzony do Rock And Roll Hall Of Fame. Aby zostać tam wprowadzonym, zwykle trzeba grać przynajmniej na jednej płycie danego zespołu. Ja miałem to szczęście, że pojawiłem się na dwóch
Iluzjach i na
The Spaghetti Incident?. To dało mi przepustkę”.
„Oczywiście był tam również Steven Adler. Był wobec mnie bardzo miły. Z początku były między nam tarcia, ale z czasem wszystko sobie wyjaśniliśmy. Kiedy spoglądam wstecz, jestem dumny i szczęśliwy, że grałem [w GNR] w ich złotych czasach. Axl Rose był najprawdopodobniej najlepszym frontmanem owych lat. Zresztą późniejszych także. Dzieliłem z nimi scenę i kiedy teraz natykam się na Instagramie na klipy z tamtych czasów, myślę sobie, że naprawdę wymiataliśmy”.
Matt wspominał również Velvet Revolver.
„To kolejny fantastyczny rozdział”, powiedział. „Nie trwał tak długo, jak bym sobie tego życzył. Miałem nadzieję, że to będzie trwalsze, ale sprawy niestety potoczyły się inaczej. A szkoda, bo mogliśmy być naprawdę wielkim zespołem. Byliśmy nim na
Contraband. Kiedy ten projekt ruszył, znów poczułem się młody. Musieliśmy rywalizować na rynku z młodszymi od siebie, a mieliśmy już czterdziestkę na karku. Choć dziś powiedziałbym, że to malutko
[śmiech]. W każdym razie gdy nagraliśmy
Contraband, znów poczułem się jak dwudziestolatek. Wszyscy byliśmy wtedy w dobrej formie. Wytrzeźwieliśmy, zrezygnowaliśmy z balang, no i zrobiliśmy wielką płytę. Album sprzedał się w trzech milionach egzemplarzy, dostaliśmy trzy nominacje do Grammy… Nawet wygraliśmy w jednej kategorii. Znów byliśmy na szczycie”.
Sorum przytoczył też pewną anegdotę.
„Pamiętam, że któregoś dnia ja i Duff wychodziliśmy z siłowni w Nowym Jorku. Gdzieś na Manhattanie jakiś chłopak dostrzegł nas i zawołał: «Hej, to Duff i Matt z Velvet Revolver!» Nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się z czymś takim. Zawsze byli tylko Guns N’ Roses. Tyle że w owym czasie w Guns N’ Roses panował zastój, a my działaliśmy. Poczuliśmy dumę, bo oto udało nam się stworzyć coś nowego”.
Źródło