Autor Wątek: Slash o flipperach, planach na przyszłość i śmierci E. Van Halena  (Przeczytany 386 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline naileajordan

  • Better
  • *******
  • Wiadomości: 2654
  • Płeć: Kobieta
  • "So never mind the darkness"
  • Respect: +2777
+1


Guns N’ Roses, podobnie jak wiele innych zespołów, nie mieli okazji wybrać się w tym roku w trasę, znaleźli jednak sposób na to, żeby ich fani mogli w pewien sposób „przeżyć” koncert.
Kluczem okazał się… flipper.


Slash i specjaliści z Jersey Jack Pinball stworzyli trzy modele flipperów Not In This Lifetime.
Nie są one może najtańsze (cena waha się od 6 750 do 12 500 dolarów), za to Slash ręczy, że pozwolą fanom odbyć podróż do „Paradise City” i z powrotem…
 


Nie możesz grać na scenie, ale za to masz flippery…

Pierwszego flippera Guns N’ Roses stworzyłem w 1994 roku i to była świetna rzecz. Potem, w 2016 czy 2017, gdy reunion był już faktem, przyszło mi do głowy, że fajnie byłoby stworzyć kolejny. Firma Jersey Jack była mi znana, bo mam w domu ich flippera. To jedna z najlepszych, najzmyślniej zaprojektowanych tego rodzaju maszyn na rynku. Nie interesuje ich masowa produkcja, wolą wkładać serce w to, co robią. Skontaktowałem się z nimi i zawarłem znajomość z Erikiem Meunierem, ich projektantem. Eric skrzyknął znakomitą drużynę i wspólnie stworzyliśmy coś, co przerosło moje najśmielsze oczekiwania.   

Co dokładnie zamierzałeś stworzyć?

Chciałem stworzyć coś, co byłoby namiastką prawdziwego koncertu. Każdej piosence towarzyszą odpowiednie efekty świetlne i niepowtarzalna oprawa. Dokładnie jak na koncercie, gdzie każdy kawałek na własne światła, własne obrazy na telebimach itd. To naprawdę wciągające doświadczenie.

Czy zdumiewa cię, jak bardzo współczesne flippery różnią się od tych z czasów twojej młodości?

To zabawne, ale jako chłopak nie grywałem. Interesowała mnie wyłącznie gitara. Jeszcze w szkole chadzałem do salonów gier, ale flippery jakoś nigdy nie przykuły mojej uwagi. Odkryłem je nagle, na początku lat dziewięćdziesiątych, i zupełnie straciłem głowę.
Gilby [Clarke] też grywał i naprawdę świetnie mu to szło. Zacząłem zgłębiać temat, a w końcu stworzyłem pierwszego flippera Guns N’ Roses.

Czy znasz flippery innych zespołów?

Mam flippera Aerosmith. Mam flippera Iron Maiden. Flippera AC/DC nie posiadam, bo nie kupiłem go, kiedy wyszedł, a potem też go nie szukałem. Mogę jednak powiedzieć, że jest świetny. Nie znam natomiast starszych flipperów – Teda Nugenta, Kiss ani Rolling Stones. 

Kiedy twoim zdaniem znowu będziemy mogli chadzać na prawdziwe koncerty?

Wiem tyle samo co inni. Mamy plany na przyszły rok i chciałbym wierzyć, że do tego czasu wszystko wróci do normy. Trudno powiedzieć. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

Czy podczas przymusowej pauzy byłeś muzycznie twórczy?

Pierwszy miesiąc pandemii spędziłem z moja partnerką. Czytaliśmy i razem spędzaliśmy czas, czekając na rozwój wypadków. Nie trwało to jednak zbyt długo, bo szybko powiedziałem sobie: „Pora wziąć się do roboty!”. 

Pracujesz nad nową płytą z Mylesem [Kennedym] i Konspiratorami, czy tak?

Mamy na koncie tygodniowy etap przedprodukcyjny i dwadzieścia piosenek. Z nowym rokiem zabierzemy się do pracy. Dużo komponowałem i nagrałem sporo demówek. Grywałem też z Duffem, pracowaliśmy nad nowym materiałem Gunsów, tak więc mam o czym myśleć. Nie jestem typem człowieka, który mógłby długo siedzieć bezczynnie. 

Kiedy według ciebie usłyszymy tę nową muzykę?

Lubię myśleć, że w przyszłym roku – i to dotyczy obu frontów.
Trudno cokolwiek przesądzać, ale… tak, lubię myśleć, że to będzie w przyszłym roku.

Jak zareagowałeś na wiadomość o śmierci Eddie’ego Van Halena?

To był ciężki cios. Poznałem Eddie’ego w 1988 roku. Podszedł do mnie na koncercie Stevie’ego Raya Vaughana i pochwalił którąś z moich solówek. Do dzisiaj wspominam to jako jeden z najpiękniejszych i najbardziej bezinteresownych gestów ze strony innego gitarzysty.
Był nie tylko genialnym muzykiem, lecz także świetnym facetem. Bardzo serdecznym. Byliśmy w kontakcie. Wiedziałem, że jest w szpitalu, ale nie znałem szczegółów. Jakoś od czerwca nie miałem od niego wiadomości. Kiedy przyjechałem do Chicago w sprawie flippera i dostałem wiadomość o jego śmierci, przeżyłem szok. To była smutna, tragiczna, brzemienna w skutki wiadomość.








Źródło
« Ostatnia zmiana: Grudnia 23, 2020, 03:22:22 pm wysłana przez naileajordan »
"Robiłem to w najlepszej wierze, jak mówił jeden gentleman, który uśmiercił swą żonę, gdyż była z nim nieszczęśliwa."

Offline sunsetstrip

  • One In A Million
  • *********
  • Wiadomości: 6919
  • 15000 postów
  • Respect: +3549
Odp: Slash o flipperach, planach na przyszłość i śmierci E. Van Halena
« Odpowiedź #1 dnia: Grudnia 23, 2020, 02:44:47 pm »
+1
Slash na koncercie SRV?
Gdyby GNR nagrali plyte z coverami bluesowymi, to bym sie nie posiadal ze szczescia, cos a la Blue & Lonesome Stonesow.
NAJBARDZIEJ KONTROWERSYJNY

"I once bought a homeless woman a slice of pizza who yelled at me she wanted soup."
Axl Rose


 

Slash na "pikniku" rockowym

Zaczęty przez Zqyx

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 3781
Ostatnia wiadomość Października 13, 2009, 03:47:12 pm
wysłana przez Meximax