Slash udzielił niedawno wywiadu „Goldmine”.
Zapytany o to, czy nadal jest w posiadaniu winylu „Appetite For Destruction” z oryginalną okładką, udzielił dość zaskakującej odpowiedzi.
„Nie kolekcjonuję płyt, które nagrywam”, wyjawił. „Gdybyś wpadł do mnie z wizytą, raczej byś nie odgadł, że gram w zespole. A przynajmniej w takim zespole, którego nazwa obiła ci się o uszy. Owszem, mam instrumenty, ale nie przechowuję żadnych bibelotów czy pamiątek związanych z wydanymi płytami. Nie sądzę, żebym kiedykolwiek posiadał egzemplarz «Appetite For Destruction». A nawet gdybym posiadał, to nie mogąc nigdzie zagrzać miejsca na dłużej, nie miałbym gdzie go trzymać. Jasne, miałem sporo płyt, ale nigdy nie byłem typem człowieka, który kolekcjonowałby albumy kapeli, w której gra”.
„Nagrywanie płyty wygląda tak: najpierw pracujesz z zespołem nad kompozycją. Następnie idziesz do studia, nagrywasz materiał i miksujesz go. W końcu zaczyna się proces masteringu”, dodał gitarzysta. „Gdy materiał jest już gotowy do wydania, twoja rola się kończy. Możesz tylko wychodzić na scenę i wykonywać to, co nagrałeś. Nie słucham swoich piosenek miliony razy w samochodzie. Gram je co koncert, więc one ciągle ze mną są. Fajnie jest też usłyszeć je w radiu. Sam nigdy ich jednak nie puszczam”.
Źródło