Autor Wątek: Slash: Jestem dumny z tego, że GNR nie szli z wiatrem  (Przeczytany 909 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline naileajordan

  • Atittude
  • ******
  • Wiadomości: 1754
  • Płeć: Kobieta
  • "So never mind the darkness"
  • Respect: +1787
Slash: Jestem dumny z tego, że GNR nie szli z wiatrem
« dnia: Grudzień 28, 2018, 03:01:39 pm »
+3
Slash: Jestem dumny z tego, że GNR nie szli z wiatrem


Przed nieodległym występem w Singapurze Slash opowiedział o tym, czy cieszy się z powrotu tam, o tym, jak układa się jego współpraca z Konspiratorami, i o powodach, dla których jest dumny z Guns N’ Roses.



 

Dobrze jest wrócić do Singapuru?

Już nie mogę się doczekać, kiedy ponownie tam zagram. Od ostatniego razu minęło jakieś półtora roku. Nie wiem, czy tym razem wystarczy mi czasu na zwiedzanie. Podejrzewam, że to będzie szybki wypad. Nie mogę się doczekać spotkania z fanami i zaprezentowania im nowego materiału. Ta perspektywa bardzo mnie cieszy.

Winszuję ukazania się „Living The Dream”. Co to płyta znaczy dla ciebie osobiście? Jakie miejsce zajmuje w twoim repertuarze?   

Ogólnie rzecz ujmując, to po prostu ostatnia płyta [śmiech]. Nie porównuję tego, co robię obecnie, do tego, co robiłem rok czy dwa lata temu. Nic z tych rzeczy. Lubię iść do przodu. Co zaś się tyczy znaczenia płyty dla mnie osobiście, to uważam, że to naprawdę zaje***sty album. Podobałby mi się, gdybym to nie ja go nagrał [śmiech]. Jestem dumny z tego, jak brzmi, dumny z piosenek… To naprawdę dobra płyta. Nie jest zbyt odkrywcza, ale są w niej energia i szczerość, których w moim mniemaniu brakuje w dzisiejszym rocku. Niewiele zespołów robi obecnie tego rodzaju albumy.   

Jak układa się współpraca z Mylesem Kennedym i Konspiratorami – zarówno w studiu, jak i na trasie?

Kiedy zaczynałem pracować z Mylesem, nasze pierwsze wspólne piosenki były zarazem pierwszymi, w których go usłyszałem. Przyszło mi do głowy, że ma niewiarygodnie soulowy głos i wspaniałą skalę. Poza tym to świetny chłopak: łatwo się z nim pracuje i miło spędza czas. W tamtym czasie grałem właściwie cały mój repertuar i on potrafił to wszystko zaśpiewać. Kiedy zaczęliśmy współpracować i postanowiliśmy wyruszyć w trasę, musiałem dość szybko stworzyć zespół. Przedstawiono mi pałkarza, którego wówczas nie znałem. Nazywał się Brent Fitz. Grałem z nim przez parę godzin i wydał mi się doskonały. To on powiedział, że zna gościa z Las Vegas, Todda Kernsa. Jakiś czas później Todd do nas dołączył, odbyliśmy próby i okazało się, że doskonale do siebie pasujemy. On jest nie tylko świetnym basistą, ale i fantastycznie śpiewa. W ten sposób uformowali się Konspiratorzy. Był jeszcze Bobby Schneck, z którym w późnych latach dziewięćdziesiątych grałem w Slash’s Blues Ball. Ale [Konspiratorzy] byli długoterminowym projektem, a [Bobby] nie był do tego przygotowany. Urządziliśmy przesłuchania. Wszyscy oprócz mnie znali gościa, który nazywał się Frank Sidoris. Świetnie nadawał się na drugiego gitarzystę. Mam rewelacyjny skład, grupę świetnych muzyków, którzy znają się na swoim fachu, mają jasno określone korzenie i uwielbiają grać. Praca z nimi to świetna zabawa.     

Powszechnie wiadomo, że jesteś obywatelem USA i Wielkiej Brytanii. Czy z którymś z tych krajów utożsamiasz się bardziej?

Z Wielką Brytanią łączą mnie bardzo osobiste związki, które istnieją do dziś. Mam tam wielu krewnych, w okresie dorastania słuchałem tamtejszej muzyki. Ona miała na mnie wielki wpływ. Czuję się silnie związany z tym krajem. Lecz doceniam także to, co Ameryka zrobiła dla mnie, odkąd się tam przeprowadziłem. Nie sądzę, że byłbym tym, kim jestem, gdybym jako dziecko nie przeniósł się do Stanów i nie wzbogacił moich brytyjskich korzeni wpływami tamtejszej muzyki. Liczy się też to, że jako młody chłopak miałem okazję poznać zupełnie inną część świata. Oba kraje są dla mnie tak samo bliskie i tak samo mnie pasjonują. 

Co daje ci tworzenie nowej muzyki i granie koncertów?

Tworzenie nowej muzyki jest po prostu ekscytujące. Nie sądzę, żebym mógł się tym znudzić. Dopóki będę miał nowe pomysły, dopóty to będzie emocjonujące. Co do występów na żywo, to jest to prawdopodobnie główny powód, dla którego gram na gitarze. Jako dziecko wolałem słuchać nagrań z koncertów niż płyt studyjnych, bo uważałem je za bardziej ekscytujące. Dlatego jednym z powodów, dla którego kocham koncertowanie, jest możliwość grania co wieczór. Nie potrafię sobie wyobrazić, że mógłbym to zarzucić. Nie byłbym szczęśliwy jako muzyk, gdybym co wieczór nie mógł grać dla publiczności.

Jimi Hendrix czy Jimmy Page?
To niesprawiedliwe! [śmiech] Uwielbiam ich obu i myślę, że bez nich rock nie byłby taki sam, dlatego nienawidzę robić porównań. 

Czy to w odniesieniu do Guns N’ Roses, czy to solowo jesteś uważany za jednego z najwybitniejszych muzyków w dziejach. Co o tym myślisz?

Szczególną dumą napawają mnie Guns N’ Roses. Wszystko: zespół sam w sobie, muzyka, trasa… [Sukces] Guns N’ Roses był wyłącznie naszą zasługą; nie szliśmy z wiatrem, nie próbowaliśmy się podlizywać ludziom z branży… nie robiliśmy żadnej z groteskowych rzeczy, jakich wiele zespołów dopuszcza się w pogoni za sukcesem. Jestem z tego bardzo dumny. Jestem też dumny z Velvet Revolver, z projektów solowych z Mylesem… Uważam to za kawał dobrej roboty. Było warto. 

Jakich rad udzieliłbyś nowemu pokoleniu muzyków, które marzy o karierze gitarzystów w epoce, gdy rock and roll nie jest tak na fali jak kiedyś?

Ważne jest to, żeby nie koncentrować się na sukcesie komercyjnym, na tym, ile można zarobić, ile samochodów kupić i tak dalej. Kiedy gra się na instrumencie, w tym wypadku na gitarze, najważniejsza jest pasja i sposób grania. Robienie postępów. Umiejętność zagrania wszystkiego, na co ma się ochotę. Jeżeli tworzysz, wyjdź z tym do ludzi. Jeżeli się spodobasz, to będzie wisienką na torcie. Jednak najważniejsze jest to, żeby pozostać wiernym temu, co się kocha. Zmieniający się świat nie powinien przyćmić pragnienia wyjścia do ludzi i robienia tego, co się kocha. 









Źródło
"Robiłem to w najlepszej wierze, jak mówił jeden gentleman, który uśmiercił swą żonę, gdyż była z nim nieszczęśliwa."

Offline Zqyx

  • Madagascar
  • ************
  • Wiadomości: 32274
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +2468
    • Bumblefoot fans Poland
Odp: Slash: Jestem dumny z tego, że GNR nie szli z wiatrem
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 04, 2019, 06:42:42 pm »
0
Slashu, o jedno Cię proszę - jakość, nie ilość!
Oczywiście nie idź śladami Axla, bo chętnie bym jeszcze coś nowego usłyszał, a najmłodszy już nie jestem :P
give me the leaks before  you tell me goodbye ;)

Offline sunsetstrip

  • Garden Of Eden
  • ********
  • Wiadomości: 4944
  • 13000 postów
  • Respect: +2701
Odp: Slash: Jestem dumny z tego, że GNR nie szli z wiatrem
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 04, 2019, 07:19:15 pm »
+2
Slash: Jestem dumny z tego, że Perla przeminela z wiatrem
NAJBARDZIEJ KONTROWERSYJNY

I'm sorry for you
not sorry for leaks


Offline owsik

  • magister guns n'roses
  • One In A Million
  • *********
  • Wiadomości: 5743
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +754
Odp: Slash: Jestem dumny z tego, że GNR nie szli z wiatrem
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 06, 2019, 12:50:07 pm »
0
Przychylam się do prośby Zqyx'a.
Bardzo kocham swoją żonę :)

 

Slash w "Lopez Tonight"

Zaczęty przez Zqyx

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 1379
Ostatnia wiadomość Listopad 18, 2009, 04:14:38 pm
wysłana przez Zqyx