Sporo mówi się ostatnio o budzącym kontrowersje filmie dokumentalnym pt. „Melania”. Realizacja dokumentu w reżyserii Bretta Ratnera, ukazującego wydarzenia z 20 dni poprzedzających inaugurację prezydencką w Stanach Zjednoczonych z perspektywy Melanii Trump, pochłonęła bajońskie sumy.
Producent filmu, Marc Beckman, wyjawił niedawno w wywiadzie dla
Entertainment Weekly, że muzyka Guns N’ Roses miała pojawić się w ścieżce dźwiękowej „Melanii” – obok utworów Michaela Jacksona, Elvisa Presleya i Jamesa Browna. Nie stało się tak wskutek różnicy zdań w zespole.
Producent nie powiedział, który utwór Guns N’ Roses miał trafić do filmu.
„Gunsi grzecznie odmówili”, zdradził tylko.
I dodał: „Jest pewien piękny kawałek, który chcieliśmy wykorzystać. Jeden z członków zespołu – nie wyjawię imienia, bo to nie byłoby w porządku – wyraził zgodę. Jednak pozostali zdecydowanie odmówili”.
Beckman stwierdził, że szanuje wolę Guns N’ Roses, ale przyznał, że decyzja zespołu rozczarowała go.
O muzyce Guns N’ Roses nie po raz pierwszy mówi się w kontekście Trumpa i jego rodziny. Raptem dziewięć dni temu, 19 lutego, „November Rain” rozbrzmiało przy okazji pierwszego posiedzenia założonej przez prezydenta USA Rady Pokoju. Trump wyraził wówczas swoje uznanie dla piosenki.
Źródło