Kolejny koncert w Gliwicach zaliczony. Tym razem trybuny przy scenie po lewej stronie. Akustyka wg mnie lepsza niż w czwartej gdy byłem na plycie. Gitara Slasha może w 2 utworach się zlała z całością. Axl ciut mniej rozmowny ale też dał z siebie 100 proc. Podobało mi się ze kierownik był w humorze i jak śmiał się z publiki i naszego języka gdy zapytał co mają dalej zagrać

. Publika chciała Don,t cry i chwilę późnej zabrzmiało. Muzycznie zajebiście

Wokalnie Axl lekko nie domagał w YCBM ale dalszej części piosenki dal rade i w NR. Poza tym znając jego obecne możliwości mogę powiedzieć ze było extra. Absurd i Nightrain dobrze nu podeszło i miejscami słychać było ten pazur. DH petarda jak w czwartek.
Podsumowując nie żałuję ani grosza wydanego na 2 koncerty. Mimo szeregu fatalnych wydarzeń w dojeździe do Gliwic te koncerty zrekompensowały mi wszystko. Z niecierpliwością czekam na kolejną ich wizytę w PL. A do tej pory chyba trzeba się szykować na konspiratorów
