Autor Wątek: Duff: W Axlu był gniew  (Przeczytany 496 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline naileajordan

  • Atittude
  • ******
  • Wiadomości: 2008
  • Płeć: Kobieta
  • "So never mind the darkness"
  • Respect: +2159
Duff: W Axlu był gniew
« dnia: Wrzesień 02, 2019, 06:33:03 pm »
+1
 


Basista Guns N’ Roses, Duff McKagan, udzielił niedawno wywiadu Henry’emu Rollinsowi.
Mówił w nim między innymi o…


… swoich początkach w Los Angeles:

„Do Los Angeles przywiozłem ze sobą dwie gitary - klasyczną i basową. Poza tym grałem na perkusji. Tak naprawdę wcale nie byłem pewien, co dokładnie będę robił. Potem odkryłem, że moja gitara została ukradziona pięć lat wcześniej… Policjanci zjawili się w moim mieszkaniu – w moim ówczesnym gównianym mieszkaniu – i zapytali: ‘Czy ta gitara jest twoja?’. ‘Tak’, odpowiedziałem, a oni ją zabrali. Wiedzieli, że byłem za młody jak na kogoś, kto pięć lat wcześniej dokonał kradzieży, dlatego zostawili mnie w spokoju”.   

… pierwszych krokach jako basisty:

„Pozostała mi jedynie gitara basowa. Zastanawiałem się, jakim będę basistą, i pewnego dnia zadałem sobie pytanie: ‘Czy na pewno chcę to robić?’. Gdy miałem już co do tego całkowitą pewność, moimi punktami odniesienia stali się Rampage, Lemmy, Paul Simonon”.

… Slashu i Axlu:

„Slasha spotkałem tydzień, może dwa po przybyciu do Los Angeles, za pośrednictwem ogłoszenia. Jego idolami byli wówczas Fear i Alice Cooper. Pomyślałem, że musi być mniej więcej w moim wieku i mieć punkowe korzenie. Spotkaliśmy się. Nie miał punkowych korzeni, ale faktycznie byliśmy prawie rówieśnikami. Zabrał mnie na koncert Axla z L.A. Guns. Muzykę pamiętam jak przez mgłę, za to przypominam sobie, że [Axl] emanował niezwykłą siłą, jak Henry Rollins w 1981. Cofnąłem się od sceny. Miał w sobie dużo gniewu i nie był to udawany gniew. Potrafiłem rozpoznać, co jest autentyczne, i ten jego gniew taki właśnie był. Do dzisiaj lubię zespoły, które budzą we mnie lęk”.     

… swojej reakcji na wielki sukces Guns N’ Roses:

„Kiedy staliśmy się jednym z największych zespołów, dopadło mnie coś w rodzaju punkowego poczucia winy. Jakie było w tym wszystkim moje miejsce?
Po tym, jak 1994 przestałem pić, dotarło do mnie wiele rzeczy. Równocześnie wzrosła moja samoświadomość. Sztuki walki pomogły mi wziąć na siebie odpowiedzialność za dawne błędy. Zacząłem słuchać innych ludzi. Od tamtego czasu sporo się wydarzyło. Odbyłem mnóstwo tras koncertowych. (…) Zacząłem też rozmawiać z ludźmi, z moimi fanami. Poznawałem historie ich życia. Powiedzieli mi o sobie bardzo dużo, prawdopodobnie więcej, niż byliby skłonni powiedzieć swojemu terapeucie czy najlepszemu przyjacielowi”. 

… koncercie Clash w Seattle:

„Zjawiło się zalewie 100, może 125 osób, jeśli doliczyć młodzież z college’u. Był rok 1979 i ochroniarze w Paramount Theatre nie mieli pojęcia, co w trawie piszczy. Uderzyli pewnego znanego mi chłopaka. Złamali mu nos. Clash przerwali koncert. Paul Simonon poszedł po coś w rodzaju topora, a Joe Strummer wrzasnął: ‘Zburzymy tę piep***ną barierę, bo nie ma między nami żadnych różnic. Wszyscy płyniemy na tej samej łodzi’. Był to dla mnie bardzo pouczający moment”.
 





Źródło
Źródło





"Robiłem to w najlepszej wierze, jak mówił jeden gentleman, który uśmiercił swą żonę, gdyż była z nim nieszczęśliwa."

 

Duff: "Plotki o reunionie to bzdura"

Zaczęty przez mafioso

Odpowiedzi: 59
Wyświetleń: 10186
Ostatnia wiadomość Marzec 17, 2011, 10:51:48 am
wysłana przez krelke