Autor Wątek: Duff o śmierci amerykańskiego boksera  (Przeczytany 308 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline naileajordan

  • Atittude
  • ******
  • Wiadomości: 2449
  • Płeć: Kobieta
  • "So never mind the darkness"
  • Respect: +2561
Duff o śmierci amerykańskiego boksera
« dnia: Kwietnia 28, 2020, 02:00:24 pm »
0


Fani Duffa dobrze wiedzą, że basista Guns N’ Roses jest miłośnikiem sportów walki.

Sam Duff nieraz podkreślał, jak wielką rolę treningi i związana z nimi samodyscyplina odegrały w jego powrocie do trzeźwości.

Dzisiaj McKagan odniósł się publicznie do śmierci Stana Warda.

Ward, powszechnie znany jako „Coach”, był amerykańskim bokserem wagi ciężkiej. W czasie swojej kariery zawodniczej, w latach 1974–1989, walczył z wieloma wybitnymi pięściarzami, a w roku 1974 był sparing partnerem George’a Foremana, który przygotowywał się wówczas do starcia z Muhammadem Ali (tzw. „Rumble in the Jungle”). Rok później pomagał Joe’owi Frazierowi, którego starcie z Alim, znane jako Thrilla in Manila, jest przez wielu znawców uważane za najpiękniejszy pojedynek bokserski wszech czasów.     

Po zakończeniu kariery sportowej Ward zaczął działalność trenerską.

Duff – którego Stan nazywał „młodym człowiekiem” albo „synem” – złożył kondolencje rodzinie boksera i podkreślił, jak pozytywny wpływ wywarł on na życie wielu swoich podopiecznych.

Ward zmarł w wieku 71 lat.






Źródło
Źródło


« Ostatnia zmiana: Kwietnia 28, 2020, 04:49:51 pm wysłana przez naileajordan »
"Robiłem to w najlepszej wierze, jak mówił jeden gentleman, który uśmiercił swą żonę, gdyż była z nim nieszczęśliwa."

 

Duff: "Plotki o reunionie to bzdura"

Zaczęty przez mafioso

Odpowiedzi: 59
Wyświetleń: 12065
Ostatnia wiadomość Marca 17, 2011, 10:51:48 am
wysłana przez krelke