NighTrain Station Guns N' Roses
Inne => Inna muzyka => Wątek zaczęty przez: RocketQueen w Maja 09, 2005, 09:47:43 pm
-
wiem, ze to nei jest zespół typowo rockowy, raczej punk rockowy.. ale jestem ciekawa co o nim myslicie...w zwiazq z odwołaniem koncertu Velvetow na ktory mialam jechac z qmpela [namowilam ja], to ta własnei qmpela chce zebym jechała teraz z nia na Green Day..to nei to samo i narazie nie znam zaiwielu pisoenek wiec nei wiem czy jechac jeszcze ;]a co Wy myslicie o tym zespole ktory istnieje od podobno 1988 :D żżż
-
Hmm w sumie to ostatnia plyta mi przypadla do gustu, znam jescze jedna jakas, nie pamietam tytulu :) fajna kapela calkiem. Nic wielkiego ale przyjemnie sie tego slucha
-
no ja nie znam zabardzo, a z tego co wiem, to wydali 11 <lol> albumow i cala dyskografie bede miec od qmpla...pojechac na koncertż:)
-
a ten klip, tzn piosenka...bolevuard of the broken dreamsż nie pamietam tytułu ale jak leci na jakims kanale muzycznym to sie zatrzymuje, bo mi sie podoba :-) poza tym ten wokalista jest niczego sobie...:P
-
buehehe nie jade:Poddałam bilet i dostalam kase..juz wiem na co wydam.. :D:D:D:D:D
-
Asiu co sie stalo ze zrezygnowalasżż
-
stwierdzilam, ze nie jest to zespol na ktory tak chcialabym jechac.. placic za bilet 105zl to jeszcze, ale potem jakies 50zl za pociag i 5h w jedna strone jechac.. jakby to byli Velveci to pewnie, nawet bym 2 razy wiecej zaplacila..a jesli ktos lubi Green Day i zna ich pisoenki dosc dobrze to napewno pojedzie..ja nie jade, szczerze mowiac jechałabym tylk oze wzgledu na qmpele.. mam nadzieje ze kogos znajdzie kto z nia pojedzie bo pewnei samej jej rodzice nie puszcza i sama tez nie chce jechac..[jakby to bylo mozliwe i bylby to koncert Gunsow to bym nawet 10h w jedna strone moglabym jechac.. ehh ale to raczej nie nastapi ;)]
-
takie to miłe i fajne imprezowe granie;]
-
buhehe chyba jestem wybredna ;)
-
Wydaje mi sie, że ich ostatnia płyte nie można nazwaa punk rockow±. s± na niej fajne utwory ale to nie jest to samo co na wcze¶niejszych albumach.
-
Jak narazie slyszalam ich trzy plytki i sa wedlug mnie zawaliste. W sierpniu jade na koncert jak mnie puszcza ale wedlug mnie na sto procent pojade a jak nie to uciekne nie da rady zebym nie pojechala. Uwielbiam kawalki z plyty \"American Idiot\" takie jak piosenka \"Holiday\", \"American Idiot\", \"Letterbomb\" czy \"Boulevar of broken dreams\" ale i tak wszystkie piosenki za zawaliste.
P.S. Heja wszystkim tak wogole bo jestem tu nowa.
-
nie lubie
-
Witamy Vemillion :]
Koncert moze byc niezly, widzialem gdzies na vivie ich koncert i daja rade :]
-
Koncert moze byc niezly, widzialem gdzies na vivie ich koncert i daja rade
mnie sie nie podobał (jesli to o ten sam co ty ogl±dałe¶)... ogólnie za nimi nie przepadam...
-
ciekawe jak im wypadl koncert w Polsce ;)
-
pozyjemy zobaczymy, pojade przyjade i wam opowiem :) ale wedlug mnie bedzie zawaliscie chociaz chetnie bym wyruszyla takze na Slipknotow i Sum 41. Najbardziej jednak chociaz to juz w tej chwili niemozliwe chcialam byc na koncercie Nirvany bo Kurt byl mistrzem grania na gitarze. Nie da sie tego zaprzeczyc.
-
o boże Kurt był mistrzem gitaryżChyba w jej rozwalaniu
-
Yyyyy Kurt mistrzem gitary :| Nie mam nic do Nirvany ale o takie cos to bym Kurta nie posodzal :|
-
zgadzam sie z Witkiem ;]]
-
stawianie kurta na piedestale gitarzystów jest poronione,w rankingach on wyprzedza np Dime\'a,Randy\'ego czy Zakka...:|:|:|:|:|
-
rankingach on wyprzedza np Dime\'a,Randy\'ego czy Zakka...
nie ******, seriożż
-
rankingach on wyprzedza np Dimeł9;a,Randył9;ego czy Zakka...
nie ******, seriożż
Niestety tak jest :| To jest bez sensu kompletnie :/ sam sie zdziwilem kiedys jak go zobaczylem w jakims rankingu najlepszych gitarzystow...
-
A ja go uwazam za jednego z najlepszych gitarzystow. Nie tylko za to ze umial wymyslac zawaliste kawalki na gitarze ale i za to ze bardzo go podziwialam :D moja kolezanka powiedziala ze jak by zyl to by sie juz odrazu z nim ozenila :| dziwna jest ja wole naszych polskich chlopakow :P
-
A ja go uwazam za jednego z najlepszych gitarzystow.
Nie potrafie sie z tym zgodzic :]
dziwna jest ja wole naszych polskich chlopakow Razz
Ale z tym sie nie bede klocil :P
-
Kurt niech sie schowa przy Axlu, ten to dopiero wymiata w Dead Horse i Shotgun Blues :lol: :lol: :lol:
-
Ejjj a Madagascar, Axl gra zawaliscie w Madagascar ;)
-
Sorka, ale kurt grac nie potrafil. Zero techniki, zero melodii, p oprostu potrafil napisac kilka ciekawych roffow,, thats all. Jesli uwazasz go za zawalistego gityarmena, posluxchaj chocby slasha, zakk\'a wylde\'a, czy ktoregokolwiek z gitarmenow, ktorzy coneico osiagneli. i tyle :)
-
ja tez uwazam ze granie kurta bylo na poziomie srednio podstawowym... ja kiedys uwielbiałam nirvane, ale teraz kiedy moje horyzonty muzyczne sie poszerzyly, nirvana to tak jak powiedzial looy - kilka cikawych riffów i to wszystko, a i te riffy nie byly niczym nadzwyczajnym
-
ja tez uwazam ze granie kurta bylo na poziomie srednio podstawowym... ja kiedys uwielbiałam nirvane, ale teraz kiedy moje horyzonty muzyczne sie poszerzyly, nirvana to tak jak powiedzial looy - kilka cikawych riffów i to wszystko, a i te riffy nie byly niczym nadzwyczajnym
sie z tym zgadzam...
-
Sorka, ale kurt grac nie potrafil. Zero techniki, zero melodii, p oprostu potrafil napisac kilka ciekawych roffow,, thats all. Jesli uwazasz go za zawalistego gityarmena, posluxchaj chocby slasha, zakk\'a wylde\'a, czy ktoregokolwiek z gitarmenow, ktorzy coneico osiagneli. i tyle :)
ja bym jeszcze tylko dodał Perry\'ego,Edge\'a czy chociażby ¶p Dimebaga :]
-
no ok napisalem ze ktoregokolwiek ze slawnych gitarmenow ;)
-
http://muzyka.onet.pl/mr,1154146,wiadomosci.html (http://muzyka.onet.pl/mr,1154146,wiadomosci.html)
:/
-
...tylko kto mialby zwyciezyc za nich jak nie oni, nikogo ciekawego tam nie widze..
-
Najlepszy zespół na Ziemi - kto, i po cholere, robi taka kategorie żż
Nie widze sensu oglaszania najlepszego zepsolu na Ziemi, bo każdy za taki uznaje swoja ukochana bande !
-
Zespół ogólnie bardzo cieniarski. Dla dzieciaków. Taki neopunk to nie dla mnie. Swego czasu oczywiscie sluchałem Dookie ale teraz nie moge tego sluchac. Mam tez now± płytę American Idiot i choć s±dzę że jest słaba to i tak najlepsze dzieło tego zespołu.
-
Zespół ogólnie bardzo cieniarski. Dla dzieciaków. Taki neopunk to nie dla mnie. Swego czasu oczywiscie sluchałem Dookie ale teraz nie moge tego sluchac. Mam tez now± płytę American Idiot i choć s±dzę że jest słaba to i tak najlepsze dzieło tego zespołu.
zgadzam się, bo wszystkie poprzednie płyty dla mnei były praktycznie takie same, American Idiot wniosla co¶ nowego, ale i tak nie jest to rewelacja. Nie wiem czemu ludzie się tak nagle zachwycili Green Day, jak istnieja kilkanascie lat. A to, ze przez wielu uwazani sa a najlepszy zespol na swiecie to juz wieeeelkaaa przesada... :/:/:/
-
Zespół ogólnie bardzo cieniarski. Dla dzieciaków. Taki neopunk to nie dla mnie. Swego czasu oczywiscie sluchałem Dookie ale teraz nie moge tego sluchac. Mam tez now± płytę American Idiot i choć s±dzę że jest słaba to i tak najlepsze dzieło tego zespołu.
zgadzam się, bo wszystkie poprzednie płyty dla mnei były praktycznie takie same, American Idiot wniosla co¶ nowego, ale i tak nie jest to rewelacja. Nie wiem czemu ludzie się tak nagle zachwycili Green Day, jak istnieja kilkanascie lat. A to, ze przez wielu uwazani sa a najlepszy zespol na swiecie to juz wieeeelkaaa przesada... :/:/:/
teraz mogę napisać tylko jedno... co racja to racja...
-
To wszystko przez głupie rankingi które tworz± "eksperci" z komerkcyjnych stacji radiowych, telewizji, gazet. Wiadza że zespół jest na fali to odrazu daj± im jakies tytuły, które s± bezsensowne i bez zadnej wartosi (nie licz±c finasowej). Brakuje jeszcze tytułu nalepsza grupa w kosmosie, albo najlepsz band na Marsie... :angry:
-
Oj się zbulwersowałam jak przeczytałam te komentarze.... Hmm kto nie widział nie zrozumie.. Jeden z najlepszych zespołów koncertowych, co doświadczyłam rok temu. Jak malo kto potrafią zrobic genialne show i rozruszac publikę. Przez American iIdiot stali się głośniejsi.. Daltego zyskali stado napalonych 13-latek. Wczesniejsza, spora dyskografia była niczego sobie. Każdy album jest inny od poprzedniego, nie wiem czy ktos kto stwierdził ze sa takie same, sluchal wogole.. Jak juz gdzies wspomniałam, nie wystarczy słyszec, lecz słuchac.. Poza tym media to gówno, i nie nalezy opierac sie na tak przedstawionym wizerunku (jaki by nie był). Jestem ich fanką tylko od 1995 roku i od tamtego czasu widzę ich stosunek do fanów co uważam za wielki plus. Cóż... Kazdy ma swoje gusta, rozumiem ludzi którym taka muzyka nie przypada do gustu, ale nie zgadzam się z tym że są jednolici. Pozdr.
-
Green Day to jeden z moich najbardziej ulubionych zespołów. "Boulevard of Broken Dreams" to wprost mój życiowy hymn. ;) Przyjemnie się słucha - to podstawowe kryterium, według którego oceniam jakąkolwiek muzykę. A do przyjemnego słuchania potrzebny jest dobry głos, power w muzyce, mądry tekst i coś, co dotyka duszy.
-
Album "American Idiot" traktuje jako jeden z lepszych w historii muzyki ;)
-
Hmm... :P
Basket Case w wykonaniu Chóru Akademickiego UAM w Poznaniu - http://pl.youtube.com/watch?v=xupSmwXxOxk
Boskie! :sorcerer:
-
łe :D szkoda, że 1 października tego nie śpiewali :sorcerer:
-
nowy singiel - Know Your Enemy z płyty 21st Century Breakdown
http://www.youtube.com/watch?v=x_jHLj2PzHk (http://www.youtube.com/watch?v=x_jHLj2PzHk)
-
ulubione: basket case, when i come around, she, minority, american idiot, holiday, blvd of broken dreams, wake me up...
ale najbardziej:
http://www.youtube.com/watch?v=6AtIDEAp2jg (http://www.youtube.com/watch?v=6AtIDEAp2jg)
-
Jakoś mi nie przypadła do gustu ta kapela... Jakoś punku/punka (?) w ogóle w niej nie czuję.
-
Fajny był ich numer z U2 poświęcony ofiarom huraganu Katrina, nie pamiętam tytułu.
-
the saints are coming, nie pamiętam czyj cover
-
http://muzyka.interia.pl/alternatywa/news/green-day-najlepszym-artysta-dekady,1408668,45 (http://muzyka.interia.pl/alternatywa/news/green-day-najlepszym-artysta-dekady,1408668,45)
:lol:
-
nie ma to jak dobry gust
-
Jakoś mi nie przypadła do gustu ta kapela... Jakoś punku/punka (?) w ogóle w niej nie czuję.
TO prawda w typowo komercyjnym punku nie ma takiego przekazu i i jakoś nie łapie mnie ich muzyka
-
http://www.youtube.com/watch?v=uYgwnueTCf8 (http://www.youtube.com/watch?v=uYgwnueTCf8)
A basement in a friends house in Victoria BC Canada. In the early 1990s they played in at least 2 basements here as well as doing a free concert in a public park.
8)
Love this shit. This is how punk rock show supposed to be. What did you pay them with? Pizza & Beer?
i wasn't the payer, just the filmer, but I recall the one of the proprietors over them a six pack of Labatts, but he made sure they were done their set first. LOL.
:lol:
-
Ja nawet ich lubię tyle, że nie słucham ich ciągle. Raz na jakiś czas można posłuchać... ;)
-
Właśnie wychodzi ich DVD "Awesome as Fuck", które jest połączone z promocją płyty live o tym samym tytule;)
Tutaj przykład jednego z kawałków, które się tym DVD pojawią (jest to koncert z Japonii z 2010 r.)
http://www.youtube.com/watch?v=VGUSz5MbcqE
-
http://www.youtube.com/watch?v=mYTmNrBHUhE&feature=g-user-u (http://www.youtube.com/watch?v=mYTmNrBHUhE&feature=g-user-u) Szykują się 3 nowe płyty :)
-
I co, był ktoś wczoraj? Jak tam? ;D Macie jakieś filmiki? :D
-
Jaaaa byłam :D :D
Byłam tak cudownie blisko nich :wub: Niestety, była taka hołota gdzieś w połowie Golden Circle, która się pchała na chama, że byliśmy tak zgnieceni, że będąc w 3 rzędzie, mogłam spokojnie dotknąć barierek. Do tego w czasie supportu byłam w 2 rzędzie ale przy jednej z fal wepchnęła się przede mnie jakaś Włoszka z rozpuszczonymi kręconymi włosami, które potem miałam cały czas na swojej twarzy, a każda próba złapania oddechu kończyła się tym, że miałam je w swoich ustach </3
Ścisk masakryczny, ludzie mdleli już na supporcie i to nie tylko 13-latki, 150cm, ale też dorośli faceci, dość dobrze zbudowani. Ja ledwo żyłam od początku Green Day w tym ścisku i zaczęłam się zastanawiać kiedy się wycofać. Chciałam dotrwać do "Longview" i spróbować wbić na scenę, ale niestety, nie udało mi się. Przy "Missing you" ochroniarz Green Day do mnie podszedł i spytał czy wszystko ok, powiedziałam mu, żeby mi dał wody, więc mi przyniósł i tak jak zazwyczaj wlewał po 1 łyku, tak tu mi dał 2 czy 3 dość spore, więc wyobrażam sobie jak wyglądałam :P Piosenkę później, przy "Burnout" stwierdziłam, że nie dam rady i chciałam żeby mnie ochrona wyciągnęła, żebym mogła sobie iść kupić coś do picia i stanąć na końcu Goldena, ale jak tylko facet mnie wyciągnął, to zakręciło mi się w głowie i okazało się, że tak naprawdę jedyne co mnie trzymało w pionie to tłum, bo zemdlałam mu na rękach :p Odleciałam totalnie. Leżałam w punkcie medycznym pod sceną, ale nadal nie mogłam złapać oddechu, więc ratownicy mnie zaczęli ładować na takie krzesełko na kółkach (coś jak nosze, tylko że nie leżysz ;p) żeby mnie zawieźć do karetki i w tym momencie podbiegła do mnie kobieta z ekipy Green Day i dała mi pałeczki od Tre :wub:
https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/999541_612381118781575_1579603850_n.jpg (https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/999541_612381118781575_1579603850_n.jpg)
W karetce mi dali kolejną wodę i włączyli dobrze klimę. Okazało się, że ja, nadciśnieniowiec, mam ZA NISKIE ciśnienie z odwodnienia ;p Zdziwiłam się, nie powiem :P Wróciłam na "When I come around" i aż się popłakałam z tego wszystkiego, więc jak szłam na Golden to ludzie nie dość, że patrzyli na mnie bo miałam te pałeczki Tre i wyglądałam jakbym miała umrzeć zaraz, to jeszcze szłam taka zaryczana :P Stanęłam tak z boku przy barierkach koło tej jakby głównej płyty gdzie był Golden, ale koło ochrony i punktu medycznego, gdzie był luz. Po 2 minutach nagle znowu jeden z ratowników do mnie podszedł i bez słowa mi dał kolejną butelkę wody, więc chyba nadal wyglądałam kiepsko :p Generalnie to koncert cudowny, no bo to Green Day, cieszę się, że widziałam ich z tak bliska zanim odleciałam, Mike widział moje serduszko, które mu pokazałam i się uśmiechnął :wub: i w ogóle cudo, no tylko szkoda, że nie mogłam się tym tak w pełni cieszyć, bo nawet potem jak już stałam tam z boku, to i tak nie miałam siły ani skakać ani czasem nawet śpiewać... Po koncercie czekałyśmy na chłopaków przy busach, ale tylko pomachali i od razu wsiedli... Później polowałyśmy na jakieś plakaty i łaziłyśmy wokół Areny i nagle spotkałyśmy 2 dźwiękowców/techników GD i ten jeden miał 2 kostki Tre, a my byłyśmy w 3, więc stwierdził, że ja mam pałeczki, to nie dostanę, ale potem ten drugi powiedział, że on ma jeszcze kostkę Jasona, więc mi ją dał :wub: https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/375640_612381565448197_1558504784_n.jpg (https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/375640_612381565448197_1558504784_n.jpg)
Mam kilka fotek z tego jak już stałam tam z boku, ale mój Szajsung nie daje dobrej jakości ;p Mam też nagranie "Brutal Love" gdzie słychać jak wyję ;p
Setlista:
http://www.setlist.fm/setlist/green-day/2013/atlas-arena-lodz-poland-33d9c089.html (http://www.setlist.fm/setlist/green-day/2013/atlas-arena-lodz-poland-33d9c089.html)
-
woohoo :D
to miałaś szczęście w nieszczęściu :P
-
Tak :P No mam trochę mieszane uczucia, bo z 1 strony fajnie, że mam pamiątki, ale z drugiej - no nie powiem, żebym w pełni mogła cieszyć się tym co się działo na scenie, ani żeby powrót do domu należał do najlepszych ;p
W ogóle jeszcze co do organizacji Alter Artu - dali 2 wejścia, oba zarówno dla Goldenów jak i dla płyty (jakby nie można było dać 1 dla goldenów i 1 dla płyty czy coś). Byłam pod Areną od 11, stanęłyśmy ze znajomymi pod wejściem 19. bo było mniej ludzi niż pod 22, bo jak się szło od bramy, to 22 było pierwsze i ludziom się już dalej nie chciało iść. Było tak, że jak się przeszło przez kontrolę i tzw. "macankę", to były opaski żeby rozróżnić Golden od płyty i oczywiście do stolika z opaskami na Golden kochani orgzanizatorzy dali przy moim wejści 1 osobę, która na dodatek nie ogarniała i po prostu wolniej się tego robić nie dało, więc zrobił się zator, przez co ochrona stwierdziła po wpuszczeniu 15 osób, że dalej nie wpuszczają dopóki tam się nie rozładuje. W tym czasie, wejście 22 wchodziło płynnie, przez co szanse na barierki nie istniały już dla nas </3 I tyle z mojego koczowania od rana, a naprawdę byłyśmy blisko wejścia, więc spokojnie barierki powinny być nasze.
-
Eric Clapton w Atlas Arenie i taka sama sytuacja ;) GC i płyta miały te same bramki z czego kolega, którego poznałam w kolejce z biletem na płytę bez problemu dostał się na strefe GC pod samą scenę. :ph34r:
na GC i płytę były wejścia 16 i 22
aaa i w ogóle wtedy dowiedziałam się od ochrony, że wejście 22 jest 'szybsze' :P
-
A widzisz, żebym to ja wiedziała wczoraj (yyy, przedwczoraj? xd) to bym poszła do 22 skoro mają jakiś fetysz tego wejścia i tam szybciej im idzie :P No nic, mówi się trudno, teraz pozostaje mi czekać na kolejny koncert, na którym będę mogła być w pełni świadoma tego co się dzieje i cieszyć się wszystkim, a nie zastanawiać ile jest w stanie wytrzymać mój organizm ;p W ogóle, nie wiem czemu, ale mam siniaki na plecach, a do tego strasznie bolą mnie mięśnie brzucha oO Nogi rozumiem, ręce też, no w sumie brzuch ok, da się wytłumaczyć, ale skąd siniaki na plecach? oO
-
Powiem tak: Słucham GD od dawna, dokładnie od 9 lat. Jednak jakoś od stycznia zaczęłam ich słuchać intensywniej, z większą pasją. Zawsze bardzo ich lubiłam, ale jeśli nie udałoby mi się byc na ich koncercie to pogodziłabym się z tym faktem. Jednak jeden czynnik sprawił, że powiedziałam "MUSZĘ JECHAĆ! NIE ODPUSZCZE!". Po długiej i bardzo ciężkiej walce (dziękuję Emmie, że ze mną w tym siedziała i bardzo wspierała) udało mi się pojechać na koncert. Zdobyłam nawet (CUDEM!) bilet na GC (elektroniczny, drukowałam rano przed wyjazdem do Łodzi). Ten wyjazd to jedna z najbardziej zwariowanych historii w moim życiu (a uwierzcie, że takie rzeczy zdarzają mi się często).
Teraz śmiało mogę stwierdzić, że GD z zespołu, który zawsze bardzo lubiłam, szanowałam stał się jedną z ulubionych kapel. Są świetni na żywo. Widać, że kochaja swoich fanów, a to co robią, robią całym swym sercem i duszą. Absolutnie niesamowita grupa. A ich koncerty to magia. Istna petarda, bomba! Nie każą na siebie czekać, a publikę rozpalają do czerwoności. Są po prostu niezwykli. Każdy kto twierdzi, ze przesadzam niech jedzie na koncert. Warto! Oj warto!
Wiecie, nigdy nie oglądam filmików z koncertów na których byłam. NIGDY! za bardzo je przeżywam, żeby poźniej to odtwarzać. Wolę zatrzymać w pamięci to co czułam, wszystkie emocje i wspomnienia. Ale teraz jest inaczej. Nie mogę się oderwać od komputera, od oglądania "King for a day" (które zrobiło na mnie ogromne wrażenie), "Longview" itd. Zaczarowali mnie całkowicie. Zdecydowanie jeden z najlepszych koncertów na jakim byłam. Będzie trudno to przebić.
PS: dziękuję wszystkim, którzy spędzili ze mną koncert. Dbali o mnie i umilali czas. W szczególności Emmie ;*
-
Dobra, po tygodniu to może jestem w stanie coś więcej napisać :P
Oni są cudowni na żywo, ich kontakt z publiką :wub: Zobaczenie ich na żywo to było moje marzenie od czasów szkoły podstawowej, więc na pewno zapamiętam ten dzień, choć wiem, że biorąc pod uwagę różne okoliczności to mogło być lepiej ("wina" moja/organizmu, a nie zespołu oczywiście!!). Ja wielu filmików nie oglądałam, ale w kółko puszczam sobie "Boulevard of broken dreams", które jest TAK CUDOWNIE zaśpiewane przez Billiego i przez nas :wub: Jezu, nie wiem jak ja się tam "darłam" przy tej piosence, może nawet nie tyle głośno, co z takim ładunkiem emocjonalnym jakby od tego zależało moje życie. Ledwo powstrzymałam łzy. A jak tak cudownie powiedział "I love you" to zachowałam się jak "typowy fangirls" - pisk jak nie wiem co ;p Tu jest fajne nagranie z trybun:
https://www.youtube.com/watch?v=Nbg8Y1-46cw (https://www.youtube.com/watch?v=Nbg8Y1-46cw)
Generalnie kocham Billiego za wszystkie miłe, cudowne słowa, za to jego "POLSKA" powtarzane co chwilę, niezliczoną ilość razy, za użycie słowa "Polska" zamiast standardowego "oooooo" w King for a day, za wszystko. Uwielbiam Tre, mojego wariata, po tym koncercie kocham go jeszcze bardziej. Uwielbiam Mike'a, który co chwilę nawiązywał kontakt z pierwszymi rzędami, czytał wszelkiego rodzaju kartki/kartony które ludzie trzymali, reagował, rozpoznawał ludzi w tłumie. A jak "odkryłam" na filmiku, że zainteresował się mną jak leżałam pod sceną w punkcie medycznym to się aż rozkojarzyłam na następne kilka godzin :P Bo sytuacja wyglądała tak, że ja nie mogłam się tam podnieść nawet, żeby wody się napić, bo mi się kręciło w głowie, więc musieli mnie przytrzymać i w pewnym momencie ktoś rzeczywiście krzyknął "she's ok", ale nawet nie skojarzyłam, a nawet gdyby, to pewnie uznałabym że to do tego green day'owego ochroniarza, ale wychodzi na to, że to było do Mike'a :wub:
W ogóle, tyle utworów, które będę przeżywać przez następne 1000000 lat... :wub: Szkoda tylko, że w tej trasie nie grają regularnie "Good Riddance (Time of your life)", bo BARDZO chciałabym to usłyszeć na żywo (choć pewnie zalałabym się łzami). Mam nadzieję, że na następny koncert nie będziemy musieli czekać znowu 8 lat. Wiem, że można jeździć po Europie za nimi, ale jednak (pomijając kwestie finansowe) mam coś takiego, że koncert w Polsce to co innego :P
Jeszcze kilka słów o supporcie - All Time Low. Samą nazwę zespołu słyszałam już wcześniej. Gdy ogłoszono, że to oni będą grać jako support odpaliłam pierwszą z brzegu piosenkę na youtube i przyznaję bez bicia - stwierdziłam, że to po prostu kolejny zespół dla piszczących nastolatek, bo mimo iż nie uznałam ich za coś "złego", to jednak byli zbyt cukierkowi. Przed koncertem, jakieś może 2 tygodnie przed, obczaiłam ich trochę lepiej - ogarnęłam dyskografię, która okazała się całkiem spoko, utwory im nowsze, tym lepsze, ale przede wszystkim - obczaiłam ich nagrania na żywo i nie mogłam uwierzyć że to ten sam zespół. Bardzo mi się spodobali i nie mogłam się doczekać by ich zobaczyć w Łodzi, gdzie zdecydowanie się NIE rozczarowałam. Idealni jako support Green Day, to po pierwsze. Po drugie - są świetni na żywo. Zarówno pod względem muzycznym jak i "rozmów" między sobą i z publiką.
Spotkanie z Lamą - :wub: Serduszek zabrakło, że by to opisać. Aż się ciśnie na usta - szkoda, że tak krótko. Po tych wszystkich problemach, naprawdę dopiero pod Areną byłam w stanie uwierzyć, że NAPRAWDĘ Ci się udało i naprawdę tam jesteś :D Tylko szkoda, że nam ten sok zajuchcili z krzaków :P
No i Lama przynajmniej jest dla mnie dowodem, że ludzie z tego forum naprawdę istnieją poza internetem :D W ogóle to tak się przejęłam, żeby po koncercie skontaktowała się z mamą, że aż sama zapomniałam skontaktować się ze swoją :p Na szczęście do brata regularnie pisałam ;p
Mogłabym tak jeszcze fangirlować dłużej, ale nie chcę Was zanudzać ;p
-
Bee robić wub wub wub xD
to ja jeszcze raz. Tym razem ze swojego facebooka:
Mija dokładnie 7 dni. Pięknych, ale i odrobinę przygnębiających.
Wielu ludziom 18 czerwca 2013 spełniły się marzenia. Moje na pewno. I to takie, w które nawet nie wierzyłam, że się spełnią. Nie będę kolejny raz pisać jak było cudownie -każdy z nas to wie. Nie będę tez pisać jak był ciężko się tam dostać- ale ta walka była zdecydowanie warta świeczki, ile przeszkód nie trzeba by było pokonywać, ile by nie było chwil zwątpienia. Ale to najlepszy przykład, że nie wolno się poddawać, że trzeba walczyć do końca. Bo można przegrać bitwę (Olu, te bitwę wygrałaś), ale wygrać wojnę. (I tym razem to ja odniosłam wręcz spektakularne zwycięstwo).
Kojarzycie ten teledysk Katy Perry, gdzie ludziom z klatki piersiowej wybuchają fajerwerki? Przeżyłam to kilkakrotnie. A 18 czerwca zdarzyły mi się wybuchy iście sylwestrowe.
Wrzucam akurat ten filmik, nie dlatego, że jest moim ulubionym, ale dlatego, że każdy z nas był wtedy "King for a day".
PS: Przepraszam chłopaka, któremu wrzasnęłam prosto do ucha "Dear Maria, count me in". Bardzo Cię przepraszam, nie kontrolowałam tego.
http://www.youtube.com/watch?v=fvV5-WI5vbo&list=FLBhcJD0n8TaTm-ux5x2PUJw (http://www.youtube.com/watch?v=fvV5-WI5vbo&list=FLBhcJD0n8TaTm-ux5x2PUJw)
-
Dziewczyny... jak by co to ja was przeczytałem :D
Fajnie fajnie... też chciałem być. Może kiedyś... :]
-
Hahahaha <3 Tak mówiąc szczerze to się zastanawiałam czy ktoś to w ogóle będzie czytał, ale i tak nie przeszkodziło mi to w fangirlingu xD Ale dziękuję, doceniam i przepraszam za milion serduszek w postach :D
Niedługo mają ogłosić kolejną część trasy. Na pewno zahaczą o Wielką Brytanię, bo o tym pisał Mike. Pojawiły się też plotki o tym, że kolejny koncert w Polsce jest negocjowany, powiedziała to ta sama osoba, która wcześniej informowała nieoficjalnie o negocjacjach w sprawie Łodzi, ale nie wiadomo czy to na serio czy była to jedynie próba pocieszenia fanów pogrążonych w "depresji pokoncertowej" :P No i wtedy byłby to prawdopodobnie sierpień/wrzesień 2014. Trasa ma się skończyć w 2014, więc akurat.
-
Ja też przeczytałam chociaż nie jestem fanką zespołu a jeżeli już ich słucham to przez przypadek .Ale po Waszych relacjach zdecydowałam ,że jak będą gdzieś bliżej mnie w Polsce to wybiorę się na koncert :)
-
@janina, warto, naprawdę! Green Day to jeden z tych zespołów, które przykładają się do koncertów i do tego, żeby fani w każdym państwie czuli się wyjątkowo. Niby małe gesty, ale cieszą.
Ostatnio znów zaczęli koncertować, najpierw jako Foxboro Hottubs, teraz już jako Green Day, oni nie potrafią za długo na miejscu wysiedzieć ;P W każdym razie, w czasie ostatniego występu, deszcz rozwalił im sprzęt, przez co część koncertu była akustyczna lub półakustyczna. Całkiem fajny klimat z tego wyszedł.
Basket Case, z serii "po co mi mikrofon?" :P
http://www.youtube.com/watch?v=tbIzzjyzuMU&feature=youtu.be (http://www.youtube.com/watch?v=tbIzzjyzuMU&feature=youtu.be)
I cudowne wykonanie "wake me up when September ends".
Po pierwsze, na co odruchowo wszyscy fani zwrócili uwagę, rzadko można oglądać Billiego grającego na gitarze, gdy siedzi ;p
Po drugie, już mniej "psychofanowskie" - ta piosenka zawsze jest wykonywana z takim ładunkiem emocjonalnym,... Uwielbiam Billiego za to. Widać jak to nadal przeżywa... to jest piękne, a tutaj klimatu nadaje jeszcze fakt, że grał sam na scenie, na akustyku.
Po trzecie - Mike wymiata z mopem :P Czytaj, "zmiata" wodę ze sceny ;p Tak bardzo Green Day :wub:
http://www.youtube.com/watch?v=qbVFGqm944E (http://www.youtube.com/watch?v=qbVFGqm944E)
-
Pozwolę sobie zrobić mały "update", bo może ktoś by był zainteresowany :)
Generalnie w 2014r. miała być kolejna część trasy "Uno! Dos! Tre!". Miała też być trasa rocznicowa z okazji 20-lecia "Dookie" i 10-lecia "American Idiot". Nikt nie wie, czy miały być być po prostu połączone, czy "U!D!T!" by zmieniło nazwę czy coś, ale i tak wszystko "pieprzło" ze względu na to, że żona Mike'a miała raka i wiadomo, że to stało się priorytetem, Mike nigdzie by się nie ruszył, zajął się nią. Ostatnio ogłosili dobre wieści - Britt pokonała chorobę, wszystko jest na dobrej drodze. Kilka dni później Billie zasugerował, że w 2015r. "coś" się wydarzy - pojawiły się spekulacje o nowej płycie lub trasie. Ale zapewne i to będzie musiało poczekać, gdyż... The Big Cats, czyli projekt poboczny Jasona White'a właśnie odwołał najbliższe koncerty, ponieważ niedawno Jason odkrył, że ból gardła, który mu towarzyszył od jakiegoś czasu, tak naprawdę jest... rakiem krtani. Podobno wszystko ma być ok, bo został wykryty dość szybko i Jason przeszedł już jedną operację i jest w dobrych rękach, ale coś mi się wydaje, że jakiekolwiek plany miał Green Day, to znów się one opóźnią. Mam nadzieję, że Jasonowi uda się to, co zrobiła Britt i pokona chorobę. Zdrowie i życie jest najważniejsze.
A no i przy okazji, gdyby ktoś nie wiedział, to GD jest też nominowane do Hall of Fame :p
-
Ale się do nich ten pier##ony rak przyplątał. Ciekawe co szykują na przyszły rok ?
-
Po tym jak Billie umieścił zdjęcie "Green Day 2015", w różnych mediach pojawiły się plotki o płycie, choć nikt nie wie, gdzie jest źródło tej ploty :P Pasowałoby, bo w trakcie choroby Britt, Mike czasami coś wrzucał sugerując, że coś pisze, więc wszystko możliwe... choć równie dobrze mogło to być po prostu przypominanie fanom, że nadal pamięta o tym, że jest też muzykiem ;p Pytanie teraz jak choroba Jasona wpłynie na plany zespołu. Pojawiło się za to sprostowanie ze strony żony White'a, że to nie rak krtani, a rak migdałka/migdała, więc teoretycznie "łagodniej", ale nie pozostaje nam nic innego jak trzymać kciuki.
-
Właśnie, White to taka szara eminencja Green Day - ale ma swój duży udział w zespole. Jakby chłopaki się zabrali za nową płytę to nie mam nic przeciwko. Zwłaszcza że ostatnia trylogia bardzo mi podeszła. Poczekamy - zobaczymy. :D
-
Dla mnie piosenka wszechczasów uwielbiam takie kawałki: Good Riddance (Time Of Your Life), nie wiem czemu, ale uwielbiam takie proste piosenki na gitarce :radocha: