Joe Satriani opowiadał niedawno o tym, w jakich okolicznościach Ron Thal trafił do Guns N’ Roses.
[ZOBACZ] Teraz sam Ron zabrał głos w tej sprawie. 14 marca br. gitarzysta gościł w programie „The Card King Sports And Variety Show”, emitowanym przez KMET 1490 AM.
„Joe Satriani”, powiedział przy tej okazji, „skontaktował się ze mną i rzucił:
Hej, poleciłem cię Guns N’ Roses. Właśnie szukają nowego gitarzysty. Nie zdziw się, jeżeli ktoś odezwie się do ciebie w tej sprawie. No i ktoś się odezwał. To było latem 2004 roku. Dwadzieścia lat temu, eh. Jakieś półtora roku, może dwa lata później, wyruszyłem [z Gunsami] w trasę. Spotkaliśmy się w Nowym Jorku, siedmiokrotnie razem zagraliśmy, po czym zaczęliśmy koncertować. No i skończyliśmy
Chinese Democracy. Przez osiem lat było sporo koncertów i dużo pracy. Wydaliśmy
Chinese, wydaliśmy
Appetite For Democracy. Nastał rok 2014, a ja odpuściłem wszystkie pozostałe projekty”.
Bumblefoot wyjaśnił również, skąd wzięła się decyzja o odejściu z Guns N’ Roses.
„W pewnym momencie zrozumiałem, że [z Gunsami] nie osiągnę niczego więcej. Straciłem zapał twórczy, przestałem tworzyć, nagrywać, robić coś więcej. Przestałem również uczyć, produkować… robić to, co robiłem aż do tamtej pory. Toteż wróciłem do tego, pojawili się Art of Anarchy, potem Sons of Apollo. Swoją drogą, całkiem dobry zespół”.
Na sugestię rozmówcy, jakoby był technicznie lepszy od Slasha, Ron powiedział:
„Jest taki stary żart na temat jazzu. Muzyka jazzowa jest tam zestawiona z rockową. Przy tej drugiej grasz na trzech strunach dla 3000 ludzi, przy pierwszej – na 3000 strun dla trzech osób.
Slash to po prostu ikona. Legenda. Gdyby ktoś zapytał, kim właściwie jest gitarzysta rockowy, odpowiedź brzmiałaby: to Slash. On stworzył rzeczy, które chce grać każdy dzieciak rozpoczynający naukę gry na gitarze. To ścisła czołówka. Bez dwóch zdań. I tu nie chodzi ani o technikę, ani o nic z tych rzeczy. Slash stworzył melodie, które śpiewasz i które rozpoznajesz w okamgnieniu. Taki talent i zdolności tego kalibru to unikat. To fantastyczne. Ja robię swoje, on robi swoje… i właśnie dlatego świat jest kompletny”.
„Musimy być autentyczni w tym, co robimy. Ja jestem dziwny, dlatego gram dziwne rzeczy. Czy porywam tłumy? Nie. Ale mam swoje poletko. Mojej muzyki nie słyszysię w radiu, ale za to pojawia się w telewizji, w grach komputerowych itp. Cieszę się, że robię to, co robię. Gdyby było inaczej, powstałaby pewna luka. Tu nie chodzi o sławę, ale o wierność samemu sobie. Oto podstawa. I tyle”.
Źródło