Ogórkiem nie był, ale gwiazdą również nie. Lubiłem go, bo po prostu był solidny. Powtórzę, mam wrażenie, że narosła w nim frustracja, jakby poczuł, że więcej nie osiągnie więc postanowił zarabiać kosztem wyników sportowych. W 2014, kiedy zmieniał ligę, nie było jeszcze mody na Polaków w ligach zagranicznych. Przypomnę, to były czasy gdy rządziła trójka z BVB i długo długo nikt. Gdyby sympatyczne czasy polskiej piłki w jakich żyjemy od meczu z Niemcami 2-0 na Narodowym nadeszły prędzej, to pewnie inną decyzję mógłby podjąć.