wg Setlist.fm:
trasa objęła 45 dat i zasadniczo był to powrót zespołu do koncertowania po rocznej przerwie w 2024 roku.
Co na plus:
-> na pewno nie można się czepiać setlisty, która rotowała jak nigdy wcześniej a wszystko to pod dyktando Axla, który w słuchawkach rzucał na bieżąco tytuły kolejnych utworów, które zespół ma grać.
-> muzycznie przyczepić się do niczego nie można. Cały zespół jak zwykle stał na bardzo dobrym poziomie i co ważne, cały czas grał 3h koncerty.
-> zespól nadal jest headlinerem w wielu miejscach i potrafi wypełniać spore obiekty po blisko 10-letnim objeżdżaniu całego globu.
Co na... takie no niby minusy:
-> forma wokalna Axla. Nie oszukujmy się. Facet próbuje jak może, ale niedociągnięć nie ma jak ukrywać. Koncerty to jedna wielka sinusoida i cały ten cyrk jest tak kręcony aby Axlowi się w miarę dobrze to odgrywało - po bardziej wymagających utworach sięga po spokojniejsze aby odsapnać i nabrać siły na dalszą cześć wieczoru. Tutaj nie ma się już co spodziewać jakiś większych powrotów do czasów świetności typu 2006 czy 2016.
-> miało być nowe i dupa z tego wyszła. Gdzie się podziały Nothing i Atlas, które zespół odgrywał na próbach jeszcze na wiosnę. Total nic z tego nie wyszło i to jest kurczaki... smutne. Ja rozumiem, że prowadzenie tego zespołu to cieżka praca ale czasem chciałoby się, żeby wytwórnia kopnęła ich w dupska i KAZAŁA coś wydać.
-> widać, że po 10 latach grania po powrocie GNR zaczyna tracić swój blask. Nie zrozumcie mnie źle, to dalej gwiazda, dalej headliner, ale takiego szału jak miał miejsce w 2016 i 2017 roku już raczej nie doświadczymy bo niby z jakiego powodu. Ile jeszcze czasu im zostało? Chłopaki za chwilę dobijać będą do wieku emerytalnego i choć cześć z nich pewnie będzie w stanie stać na scenie jeszcze przez co najmniej 10+ lat to jednak nie widzę Rudego w 2035 roku jak drze japę na PGE Narodowym.
...a propos PGE. Dla mnie tegoroczny koncert był pierwszym od Gdańska w 2017 i bardzo się cieszę, że tam byłem i to zobaczyłem. Wspaniały dzień z moim ukochanym zespołem. Taki idealny Greatest Hits. Jeśli to miałby być ostatni raz kiedy ich widziałem to... nie obraziłbym się na taki koniec tej historii ale kto wie kto wie.
No dobra... a jakie są Wasze opinie o koncertowym roku GNR 2025?