Autor Wątek: Zadyma w St. Louis 1991 - oczami fanów i organizatorów  (Przeczytany 832 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline sunsetstrip

  • Garden Of Eden
  • ********
  • Wiadomości: 4558
  • 13000 postów
  • Respect: +2593
Zadyma w St. Louis 1991 - oczami fanów i organizatorów
« dnia: Marzec 09, 2017, 07:12:52 pm »
+7


Co się wydarzyło w St. Louis ? Mówią organizatorzy, dziennikarze i fani.

tłumaczenie/opracowanie: sunset

„Welcome to the Riot Show” (z vimeo) - 24-minutowy dokument o feralnym koncercie – z niego pochodzi część wypowiedzi zawartych w poniższym tekście.



Artykuł na 25 rocznicę koncertu – stąd pochodzi główne tłumaczenie i zdjęcia.

Link: http://www.riverfronttimes.com/stlouis/the-day-riverport-rioted/Content?oid=3082526

Steve Schankman, współzałożyciel Contemporary Productions, organizatora: To był po prostu kolejny koncert, wydrukowano listę letnich występów i znaleźli się tam również GNR. Nie wiedziałem co to było Guns N’ Roses – myślałem że to wytwórnia płytowa. Mój partner [...] zajmował się rezerwacjami, ja byłem od strony operacyjnej.

Bill "Stump" Stephenson, bywalec koncertów i autor zdjęć przeszmuglowanym aparatem:  Dałem mu kartkę z napisem „witamy w St. Louis”, z moim motocyklowym logo. Robiłem takie akcje wcześniej i inni wykonawcy podnosili kciuk w górę. [Axl] po prostu ją przeczytał i odrzucił na bok.
 
Schankman: A tak na marginesie, Stump był na tych wszystkich koncertach, nigdy nie mieliśmy z nim problemu. Myślę, że może Axl miał problem ze Stumpem. Podobno pomiędzy Saddle Tramps [klub/gang motocyklowy] a Rose’m doszło wcześniej do jakieś konfrontacji. Nie mogę tego potwierdzić. Ale gdy [Axl] zobaczył go robiącego mu zdjęcia, potraktował to jako zniewagę.

Dan Durchholz, dziennikarz muzyczny Riverfront Times: Nie wierzę w jakieś nadnaturalne moce czy jakieś inne gówno tego typu, ale tamtej nocy było coś złowrogiego w powietrzu, nie umiem tego nazwać, wydawało się że coś się po prostu wydarzy. Nie wiem czy to była kwestia pogody, zespołu czy publiczności.

Walter Wright, ochrona B & D: Ludzie ciągle wnosili te automatyczne aparaty. Nie wiedziałem, że cokolwiek jest nie tak, zanim nie przerwał koncertu w połowie piosenki.

Stump: Robiłem zdjęcia przez cały koncert. Po tym jak strzeliłem fotkę przy RQ, zaczął wrzeszczeć i wskazywać palcem na widownię.

Wright: Na początku nie byłem pewien na kogo on wskazuje, gdy nagle zobaczyłem go w powietrzu, lecącego ze sceny. Przy lądowaniu wpadł prosto na Stumpa i praktycznie go znokautował.

Stump: Przesuwałem się lekko to w lewo, to w prawo,  a on śledził mnie palcem. Odwróciłem się żeby przekazać aparat/kamerę kumplowi, który był w rzędzie za mną. Kiedy to zrobiłem i wróciłem na miejsce, on już leciał prosto w moim kierunku. Wpadł we mnie i uderzyliśmy w krzesła.



Wright: Tam się obrócił i uderzył jednego z naszych. Kilku z nas złapało Axla i wrzuciło go z powrotem na scenę, żeby się go pozbyć. Powiedział wtedy to zdanie że ochrona jest do dupy i zniknął za kulisami.

Bryan Pollard, fan: To był świetny koncert aż do tamtego momentu. Wtedy nagle podczas RQ wskoczył w publiczność i zaczął zabierać aparaty/kamery. Zdał sobie sprawę, że walczy z gangiem motocyklowym z St. Louis.

Schankman:  Ludzie nie mieli tam broni, noży i puszek, o których była mowa że poleciały na scenę. Konfiskujemy takie rzeczy. Nie mówię, że ktoś nie wniósł jednej puszki czy butelki – bylibyście zaskoczeni, co potrafią przemycić kobiety. Chowają je w miejscach, w które nie tylko nie możemy zaglądać, ale nawet o nich mówić.

Pollard: Raczej zdał sobie sprawę, że skakanie w tłum pełny naprawdę pijanych prostaków to nie jest zbyt dobry pomysł.

Stump: Medycy wyskoczyli i obwiązali mnie taśmą klejącą, plecami do ziemi. Leżałem tam przez chwilę i widziałem jak różne przedmioty zaczynają latać. Mówiłem do nich: ‘albo przewróćcie mnie twarzą do ziemi albo rozwiążcie ręce, żebym mógł zasłonić twarz.’

Schankman: Nagle usłyszeliśmy rozmowę wiceszefa produkcji z managerką obiektu, że Axl opuścił scenę. To nie jest nic niezwykłego. Może wyszedł i wróci. Ale słyszę jego głos mówiący jej, że nie ma zamiaru wracać.

Guy Favazza, Dj z radia KSHE: Myśleliśmy, że wrócą. Gdy zapalili światła, wtedy było po koncercie. Z tego co pamiętam, właśnie wtedy ludzie zaczęli rzucać czym popadnie. Nie mogłem uwierzyć, że fani mogą się zachowywać w taki sposób.

Durchholz: Gliny czy strażacy użyli węży z wodą żeby uniemożliwić fanom wdarcie się na scenę, ale ciśnienie wody było zbyt małe by ich powstrzymać. Jeden koleś ściągnął spodnie  i zaczął wymachiwać swoim fiutem na gliny, gdy oni polewali go tym leniwym strumieniem.

Schankman: Problem z wodą polega na tym, że jeśli masz koncert z pirotechniką, to zamykamy zawory wodne. Nikt nie odkręcił ich z powrotem, więc stąd to słabe ciśnienie.

Joe Stickley, fan: [...] Widziałem ludzi wyrywających siedzenia, to było niesamowite patrzeć jak wyrywają całe rzędy siedzeń. A następnym wspomnieniem jest jak stamtąd wyszedłem i słyszałem te rozsądne głosy potępiające to całe zamieszanie [...] mówiące że GNR już tu nigdy nie wróci.

Thomas Crone, dziennikarz Riverfront Times: Po tym jak ludzie dostali się na scenę, zachowywali się jak dzicz, jakby dewastowali statek piracki by zawiesić własną banderę. Zwisali z ekranów, łazili po rusztowaniach. [...]

Scott Bahan, fan:  Pamiętam ludzi wiszących na kablach i rozwalających ekrany. Nie wytrzymywały takich obciążeń.

Joe Stickley, fan: Mam przed oczami kolesi toczących rolki z murawy.

Wright: Pracowali tam miejscowi ochroniarze, zarabiający 7 dolarów na godzinę. To hobbyści, mieli płacone za przyjście na koncert. Musieliśmy znaleźć pracowników i ich rozliczać. A potem znajdowaliśmy ich koszulki na ziemi, po prostu je porzucili i uciekli do samochodów.
 
Bahan: Widzieliśmy jak kolesie obok nas łamali krzesła, siedzenia. Łamały się dość łatwo. Niewiele wtedy warzyłem, może z 50 kilo, ale powiedziałem: ‘weźmy sobie krzesło na pamiątkę’. Więc wzieliśmy [...] kopnąłeś z raz czy dwa i gotowe.

Wright: Jednemu gościowi założyli 20 szwów na głowie, bo dostał siedzeniem, które ktoś rzucił jak frisbee.

Favazza: [...] Stump, przyniósł jedno z krzeseł do nas, do KSHE, podpisał nam je, wisiało na ścianie długi czas.

Wright: Policja kazała nam opuścić scenę i amfiteatr, zabrać nasze rzeczy w bezpieczne miejsce. Kilku z naszych było rannych, 5-7 gości trafiło do szpitala.

Favazza:  Nigdy nie zapomnę wszystkich radiowozów jadących w przeciwnym kierunku. Patrzyliśmy na siebie i mówiliśmy: ‘cholera jasna’. Dobrze to zapamiętałem, syreny i błyski obok nas. Szczerze, to było przerażające. Ta publika to były pijane dupki. Kochają rocka, ale fani GNR to chuligani.

Schankman: W jednej kwestii mieliśmy szczęście, przybyło 400 policjantów, kod 1000 oznacza że jeśli go usłyszysz, musisz jechać na akcję. Żaden z nich nie wyciągnął broni, nie widziałem żeby ktoś oberwał pałką. Gliniarze byli niesamowicie powściągliwi.

Durchholz: Kazali wszystkim spieprzać. Podbiegli do nas, a ja może naoglądałem się za dużo filmów i krzyknąłem ‘jesteśmy z prasy!’. Gliniarz na to: ‘sp*******j, lachociągu!’ i zepchnął nas ze schodów. Jeden z nich walnął Crone’a pałą po nerach. Musiałem zabrać go do punktu pierwszej pomocy, żeby tam się na chwilę położył. Ci kolesie nie byli w nastroju, żeby pozwolić nam na udawanie Supermana.

Crone: [...] Byłem tak napompowany adrenaliną,  że nawet nie wiedziałem jak bardzo oberwałem.

Favazza: Jim Ellis, był wtedy na dyżurze w radiu KSHE, a Axl zadzwonił do niego żeby przedstawić swoją wersję tej historii. Jim nie nagrał tej rozmowy, nie sądzę, żeby zdawał sobie sprawę co się wydarzyło godzinę czy dwie wcześniej.

Schankman: Następnie usłyszałem jak [Ellis] donosił w KSHE, jak to promotorzy nie mieli pojęcia co robili. Zorganizowałem pierwszy koncert w 1969, a to był 1991. Chyba zrobiłem z 10000 koncertów. Myślę, że wiem co robiłem. Ale nie mogę zapobiec, żeby wykonawca nie zeskoczył ze sceny.

Durchholz: Podpaleniem beczki prochu była reakcja Axla w tamtym momencie. Gdyby tak ostro nie zareagował na to że Stump go fotografuje, gdyby się to tak nie potoczyło, nie sądzę żeby doszło do następnych wydarzeń. Obwiniam Axla za tę całą sytuację.

Schankman: Nie miałem żadnych wątpliwości. Wiem dokładnie czyja to była wina. Nie my mieliśmy tam problem i z pewnością to nie my rozpoczęliśmy zamieszki. Ogromne straty, liczone w milionach dolarów, na które ich pozwaliśmy, były związane z oskarżeniem o zniesławienie. Potem opowiadał w branżowych magazynach, że to było nowe miejsce koncertowe a ochrona nie wiedziała co robić. [...] Parę lat później doszło do ugody na nieujawnioną sumę, ale wiem, że siedmiocyfrową.

Wright: Większość winy była po stronie Axla, jako artysty, który opuszcza scenę. Miał przy sobie profesjonalistów, którzy powinni to załatwić za niego. Myślę, że podróżowali wtedy z 4 ochroniarzami, a jego ochroną należała wówczas do naprawdę dobrych.

Jon Feraro, fan: Były inne momenty gdy dochodziło do zamieszek, do których mógłby nie dopuścić, wówczas schodził ze sceny. Zachowuje się jak k***s na koncertach. Serio, człowieku, ktoś rzucił butelką, to wzniecisz zamieszki z tego powodu? [...] Ma talent do kontrolowania ludzi, nie tylko ich zabawiania, jego występy są naprawdę mocne. Nie chodzi zresztą tylko o występy, ale także o prezencję. Ludzie fiksują na jego punkcie. [...]

Stickley: [...] W tej awanturze brali udział dorośli ludzie, większość z nich
pijanych/odurzonych. [...] Jak to jest być nietrzeźwym do tego stopnia żeby robić rzeczy, które normalnie by nie przeszły ci przez myśl?

Stump: Zapytałem mojego prawnika, czy to już koniec, a on stwierdził, że tak. Więc wziąłem mój album z fotkami Axla, mówiłem sobie, że po tym wszystkim, był mi winny autograf. Podszedłem do stolika, a wokół niego był tłum dziennikarzy. Położyłem mój album przed nim i rzekłem: ‘myślę, że powinieneś podpisać to zdjęcie’. Spojrzał na mnie, tak jakby chciał spytać: ‘zwariowałeś?’ To właśnie tacy ludzie jak ja kupują twoje płyty i przychodzą na twoje koncerty, dzięki nam jesteś tu gdzie teraz. Chyba trochę zapomniałeś, skąd pochodzisz.

Durchholz: Spójrzmy jak absurdalnie to wygląda teraz z obecnej perspektywy: facet z publiczności miał aparat/kamerę. Teraz nie ma takiej opcji, żeby zabronić ludziom robienia zdjęć.

« Ostatnia zmiana: Marzec 09, 2017, 08:58:32 pm wysłana przez sunsetstrip »
NAJBARDZIEJ KONTROWERSYJNY


Offline naileajordan

  • Atittude
  • ******
  • Wiadomości: 1650
  • Płeć: Kobieta
  • "So never mind the darkness"
  • Respect: +1645
Odp: Zadyma w St. Louis 1991 - oczami fanów i organizatorów
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 09, 2017, 10:15:29 pm »
+2
Artykuł przeczytałam jednym tchem (bardzo dziękuję za to, że mogłam go przeczytać), a towarzyszyło mi przy tym ustawiczne odczucie... czy ja wiem? Zdumienia? Zniesmaczenia? Niedowierzania?

Jak to możliwe, że współzałożyciel firmy organizującej koncerty w roku 1991 nie znał Gunsów?

Argument "Stump był na wielu koncertach i nigdy nie stwarzał problemów" przypomina mi wywody właścicieli agresywnych psów, którzy po tym, jak ich pupil np. zagryzie Bogu ducha winną osobę, rozkładają ręce i mówią: "No jak to, przecież to taki łagodny pies...".

"Robiłem to w najlepszej wierze, jak mówił jeden gentleman, który uśmiercił swą żonę, gdyż była z nim nieszczęśliwa."

 

Zadyma w St. Louis 1991 - oczami GNR

Zaczęty przez sunsetstrip

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 3480
Ostatnia wiadomość Marzec 02, 2017, 08:34:59 pm
wysłana przez Dekadansu