Autor Wątek: Retrospekcja: Jak 30 lat temu GNR otworzyli koncert The Rolling Stones  (Przeczytany 1380 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline naileajordan

  • Atittude
  • ******
  • Wiadomości: 2376
  • Płeć: Kobieta
  • "So never mind the darkness"
  • Respect: +2491
Retrospekcja: Jak 30 lat temu GNR otworzyli koncert The Rolling Stones
« dnia: Października 18, 2019, 09:43:56 pm »
+2
Retrospekcja: Jak 30 lat temu GNR otworzyli koncert The Rolling Stones


Ultimate Classic Rock – artykuł z 18 października 2019




Guns N’ Roses pięli się na szczyt. Ich piosenki zawojowały notowania list przebojów na całym świecie, a fanów było coraz więcej… 
Z kolei The Rolling Stones zdążyli już obrosnąć w legendę…

Tak mniej więcej rozkładały się siły, kiedy w październiku 1989 roku najlepsza kapela rockowa na świecie otworzyła koncert największego zespołu na ziemi.

Było to wydarzenie, które niemal doprowadziło Guns N’ Roses do ruiny.

Jako pierwszy ruch wykonał obóz Stonesów. Zespół znany był z tego, że lubił zapraszać na swoje koncerty wschodzące gwiazdy sceny muzycznej. Do ich grona zaliczali się Prince, Santana, Lynyrd Skynyrd…

Jednak Gunsi byli inni.

„Appetite For Destruction” należało do najlepiej sprzedających się albumów wszech czasów i jako jedna z tych płyt, które zdarzają się raz na pokolenie, wyrzuciło zespół na szczyty sławy. „Lies” również rozeszło się w milionowym nakładzie.

Wszystko to sprawiło, że Guns N’ Roses urośli do rangi gwiazd rocka, i kiedy Stonesi zaproponowali im 50 000 dolarów za otwarcie każdego z ich czterech koncertów w Los Angeles, ówczesny menedżer zespołu, Alan Niven, odmówił. Stonesi podbili stawkę do 500 000 dolarów za cztery koncerty, a wtedy Niven przedstawił kontrofertę: Guns N’ Roses byli gotowi zagrać w Memorial Coliseum w Los Angeles za milion dolarów.       

Stonesi zgodzili się. Gdy dobito już targu, pojawiła się niebłaha przeszkoda: trzeba było przygotować chłopaków do występów na żywo. Gunsi nie koncertowali od ponad ośmiu miesięcy, a uzależnienie od narkotyków, szczególnie od heroiny, musiało odbić się na ich formie. To, co początkowo było częścią imprezowego wizerunku zespołu – i stało się inspiracją do stworzenia takich piosenek jak chociażby „Mr. Brownstone” – teraz mogło okazać się fatalne w skutkach.   

Podopieczni Nivena podeszli do sprawy koncertów entuzjastycznie. W wywiadzie dla „LA Times” Axl Rose podkreślił wpływ, jaki The Rolling Stones wywarli na jego zespół: „W naszej muzyce da się wyczuć wiele wpływów, ale Stonesi zaliczają się do tych najważniejszych. Ciągle sporo się od nich uczymy”.

Guns N’ Roses postanowili zagrać przed występami Coliseum rozgrzewkowy koncert. Okazją okazała się impreza czasopisma „RIP”. Rose powiedział wówczas Izzy’emu Stradlinowi, że zamierza odejść z zespołu.

Nie było to żadną nowością, ponieważ Axl chciał wówczas rzucać GNR „co trzy dni”. Nadużywanie narkotyków powodowało, że w zespole ustawicznie pojawiały się zgrzyty, a kontrowersje wokół rasistowskiej wymowy piosenki „One In A Million” ściągnęły na Gunsów falę krytyki. Rose miał powody ku temu, żeby się wściekać, a jego cierpliwość wydawała się być na wyczerpaniu. 

18 października 1989 Guns N’ Roses zjawili się w Coliseum, żeby otworzyć pierwszy z czterech koncertów. Przybyli wszyscy członkowie zespołu… z wyjątkiem jednego. Po Axlu nie było ani śladu, a im więcej upływało czasu, tym bardziej stawało się jasne, że trzeba powziąć radykalne środki.

Niven poprosił o pomoc współpracującego ze Stonesami Briana Aherna i razem zadzwonili na policję.
„Chcę, żebyście natychmiast wysłali pod ten adres dwóch umundurowanych funkcjonariuszy. Niech wywloką wszystkich z domu i przywiozą ich tutaj – jeżeli trzeba, nawet w kajdankach”, zażądał Niven.

Kilka minut później policjanci dobijali się już do drzwi Rose’a. Zaskoczeni domownicy zostali zaprowadzeni do radiowozu. Syreny wyły, światła migotały, a wóz mknął przez wieczorny ruch.   

Kiedy Rose zjawił się wreszcie na miejscu, w Coliseum czekały na niego kolejne „wspaniałe” wiadomości: pierwszy grający tego wieczoru zespół, Living Colour, wygłosił ze sceny żarliwą przemowę, czyniąc wyraźne aluzje do kontrowersji wokół „One In A Million”. Gitarzysta Vernon Reid grzmiał przeciwko rasizmowi i każdemu, kto usprawiedliwia podżegające do nienawiści teksty. Publiczność nagrodziła te słowa gromką owacją na stojąco. A w Axlu jeszcze bardziej wezbrała złość. 

Guns N’ Roses wyszli na scenę tuż przed ósmą. Zespół jeszcze się przygotowywał, kiedy Rose dorwał mikrofon i przemówił do tłumów:

„Zanim zaczniemy grać, [chciałbym powiedzieć, że] mam cholernie dość kontrowersji wokół tej piosenki”, rzucił. Zaprzeczył, jakoby był rasistą albo bigotem, i oświadczył, że pewne słowa – w niektórych kręgach uważane za podżegające do nienawiści – w artystycznym kontekście są dopuszczalne.

„Jeżeli jednak upieracie się, żeby nazywać mnie rasistą”, zakończył, „możecie sobie wsadzić”. 

Jak miało się później okazać, to nie była jego najbardziej kontrowersyjna wypowiedź tamtej nocy. 
Niedługo później Rose, oślepiony blaskiem reflektorów, runął ze sceny do fosy dla fotoreporterów. Dwóch ochroniarzy pomogło mu wrócić ma estradę, ale zakłopotanie tylko wzmogło złość.

„Nienawidzę robić tego publicznie”, powiedział Rose, „ale spróbowałem już wszystkich innych piep***nych sposobów. Jeżeli pewni członkowie zespołu nie pozbierają się do kupy, to będzie to ostatni koncert Guns N’ Roses, jaki zobaczycie. Mam dość tego, że niektórzy nadal tańczą z piep***nym panem Brownstone”. 

Ni stąd, ni zowąd wszystkie brudy zostały wywleczone na światło dzienne i przeszło 70 000 fanów usłyszało, jak jedna z największych gwiazd rocka publicznie wyrzuca kolegom z zespołu ich problemy z narkotykami. 

„Wiedziałem, że to było do mnie, bo naprawdę tkwiłem wtedy w gównie”, Slash powiedział po latach w wywiadzie z VH1. „Ale była to prawdopodobnie jedna z tych rzeczy, za które najbardziej znienawidziłem Axla”.

„Skurczyłem się, k***a, ze wstydu”, napisał Duff McKagan w swojej autobiografii. „Po tym, jak Axl upublicznił swoje odczucia, czasy, kiedy byliśmy drużyną – my przeciwko całemu światu – skończyły się. Dograliśmy koncert do końca, ale już bez entuzjazmu, a potem każdy z nas po prostu poszedł w swoją stronę. Tamtej nocy zakończyła się w Guns N’ Roses pewna epoka”.


Koncert zakończył się z wysokiego c. Zespół zagrał „Welcome To The Jungle”, „Sweet Child O’ Mine” oraz „Knockin’ on Heaven’s Door”, a fani zgotowali mu rzęsistą owację.
Jeszcze tej samej nocy w przerwie między piosenkami Mick Jagger odniósł się do występu Guns N’ Roses.

„Myślę, że Axl dał niezły koncert”, powiedział, „ale wolałbym, żeby się zamknął i po prostu śpiewał”.   






Źródło


« Ostatnia zmiana: Października 18, 2019, 10:36:54 pm wysłana przez naileajordan »
"Robiłem to w najlepszej wierze, jak mówił jeden gentleman, który uśmiercił swą żonę, gdyż była z nim nieszczęśliwa."

Offline sunsetstrip

  • One In A Million
  • *********
  • Wiadomości: 6373
  • 15000 postów
  • Respect: +3312
Odp: Retrospekcja: Jak 30 lat temu GNR otworzyli koncert The Rolling Stones
« Odpowiedź #1 dnia: Października 18, 2019, 10:34:31 pm »
+1
Mick nie byl zbyt dlugo zly na Axla, bo raptem 2 msce pozniej zaprosil go i Izziego na scene, by razem wykonac Salt of the Earth

https://youtu.be/jKhSJcpWMyM
https://www.setlist.fm/setlist/the-rolling-stones/1989/convention-hall-atlantic-city-nj-73d6eee5.html
NAJBARDZIEJ KONTROWERSYJNY


 

Tom Zutaut: GNR byli lepsi niż Led Zeppelin [appetitefordestruction]

Zaczęty przez sunsetstrip

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 2769
Ostatnia wiadomość Lipca 22, 2017, 08:38:51 pm
wysłana przez mafioso