Autor Wątek: Chris Vrenna o GNR sprzed „Chinese Democracy”  (Przeczytany 1490 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline naileajordan

  • Better
  • *******
  • Wiadomości: 2718
  • Płeć: Kobieta
  • "So never mind the darkness"
  • Respect: +2837
Chris Vrenna o GNR sprzed „Chinese Democracy”
« dnia: Października 29, 2018, 04:40:42 pm »
+1
Chris Vrenna o GNR sprzed „Chinese Democracy” 
 




Chris Vrenna, znany m.in. ze współpracy z Nine Inch Nails, udzielił niedawno obszernego wywiadu Al.com.
Poniżej tłumaczenie fragmentów dotyczących Guns N’ Roses.



Gdzie byłeś, kiedy w roku 1997 Axl Rose po raz pierwszy zadzwonił do ciebie i zaproponował, żebyś został bębniarzem Guns N' Roses?

Billy [Corgan] zorganizował dla mnie hotel w Nowym Jorku. Dostałem na telefon wiadomość o treści: „Hej, z tej strony Axl Rose. Szukam Chrisa Vrenny”. W kółko odsłuchiwałem tego z poczty głosowej, a w końcu powiedziałem sobie: „Mój Boże, to naprawdę on!”.
Zadzwonił, ponieważ w tamtym czasie Robin Finck odszedł z Nine Inch Nails i grał w Cirque du Soleil. Slash właśnie opuścił zespół, ale Duff McKagan nadal w nim grał. [Pewnego wieczoru] Gunsi zjawili się, żeby obejrzeć Cirque du Soleil. Nie ma pojęcia, jak rozpoznali Robina. Po koncercie zaczekali na niego, żeby pogadać, i wkrótce Robin dołączył do Guns N’ Roses jako następca Slasha. Potem z zespołu odszedł Matt Sorum, bębniarz, a oni zadzwonili do mnie.     
Uwielbiam Axla. Ten człowiek ma genialne wyczucie muzyczne. Kochał Nine Inch Nails. W jednym z ich klipów nosił białą koszulkę z SIN. Poza tym uwielbiał album „Original Soundtracks 1” U2 z Brianem Eno. Zaprosili mnie, ja w to wszedłem i po sześciu, ośmiu miesiącach nadal tam byłem.   

Czyli w okresie, kiedy z nimi grałeś, w skład Guns N' Roses wchodziliście ty, Axl, Robin, Duff McKagan, Dizzy Reed i przyjaciel Rose’a z czasów dzieciństwa Paul Huge?

Taak.

Czy były bębniarz Pearl Jam, Dave Abbruzzese, współpracował z Guns N’ Roses w czasie, kiedy i ty tam grałeś?

Dave Abbruzzese przyszedł po mnie, a po nim był Joey [Castillo], który grał z Gunsami przez jakiś czas, po czym został członkiem Queens of the Stone Age.

Gdzie odbywały się sesje Guns N' Roses?

To było w Santa Monica, w sali prób. Mieliśmy ze sobą przenośny sprzęt do nagrań, bo graliśmy i próbowaliśmy tworzyć. Nie mieliśmy żadnej gotowej piosenki ani nic w tym guście, więc nagrywaliśmy wszystko – na wypadek, gdyby któryś z nas wymyślił coś dobrego. Czyste szaleństwo. Axl był nocnym markiem, więc zjawialiśmy się na próbie mniej więcej o godzinie siódmej i siedzieliśmy tam do świtu. I tak pięć nocy w tygodniu. 

Czy kiedy w roku 2008 album „Chinese Democracy” ujrzał wreszcie światło dzienne, rozpoznałeś jakikolwiek kawałki, nad którymi pracowaliście za twoich czasów?

Nie. Kompletnie nic. Przez zespół przewinęło się dziewięciu bębniarzy, czternastu gitarzystów oraz siedmiu producentów. Kiedy z nimi grałem, Moby [znany głównie z muzyki elektronicznej] miał być producentem. Axl nie pojawiał się zbyt często. Przychodził mniej więcej raz w tygodniu. Czasami graliśmy, a czasem po prostu siedziałem z Mobym, piłem z nim kawę i gadałem o muzyce.
Moby był zaje***sty. Czy możesz sobie wyobrazić płytę Guns N’ Roses ze mną, Robinem Finckiem i Mobym jako producentem? Axlowi naprawdę zależało na elementach elektronicznych. Inspirował się albumem [nagranym przez] Passengers. To kawał świetnej muzyki. I jeszcze Nine Inch Nails. Chciał, żeby brzmienie Guns N’ Roses poszło właśnie w tę stronę. Chciał je unowocześnić.
„Już nie jesteśmy bandą kolesi z lat osiemdziesiątych, nawalonych i szlajających się po Sunset Boulevard”, mawiał.
Podziwiałem go za to i właśnie dlatego zostałem [w zespole] tyle, ile zostałem.     
Najlepiej wspominam dzień, kiedy Axl zjawił się w nastroju do grania i rzucił coś w stylu: „Dobra, zagrajmy ‘Appetite For Destruction’ od deski do deski. Dawajcie!”. Pomyślałem: „O, k***a!”. I zagraliśmy cały album, od deski do deski. Zrobiłem to, a potem wróciłem nad ranem do domu i nie mogłem spać. Z nadmiaru wrażeń. [Axl] zaśpiewał jakąś połowę tekstów, nie chciał zdzierać sobie głosu. Usiadł i kilka piosenek zagrał na fortepianie. On ma wielki talent.   

Jak brzmiało Guns N’ Roses sprzed „Chinese Democracy”, w czasach, kiedy byłeś częścią zespołu?

Wszystkie [materiały] były nieuporządkowane. Paul [Huge] trochę je pozmieniał. W tamtym czasie wszystko było w kawałkach i każdy miał swoją opinię na temat tego, co zespół ma robić.
Po tym, jak Duff odszedł, byłem naprawdę przybity. Bo on był ostatnim z tych, którzy nagrywali pierwszy krążek GNR. Kiedy odszedł, rozmawiałem z Axlem. „Wiesz, zmieniłeś brzmienie zespołu”, powiedziałem mu, „i teraz zostałeś sam, a my wszyscy jesteśmy nowi. Czy nigdy nie przyszło ci do głowy, żeby powiedzieć ‘Pier***ć Guns N’ Roses. Ta nazwa jest martwa. Zespół się skończył. Od teraz będziemy nazywać się inaczej?’”. A on odparł: „Nie jesteś pierwszą osobą, która mówi, że powinienem tak zrobić. Ale Guns N’ Roses to międzynarodowa marka. Po co zaczynać od nowa, kiedy mogę po prostu dalej używać nazwy, którą wszyscy znają? Nie mogę tego poświęcić”. 
Przyjąłem to wyjaśnienie, ale nadal byłem święcie przekonany, że mam słuszność. Mógł powiedzieć: „Wszyscy sobie poszli. Jeżeli zachowam nazwę Guns N’ Roses, wyśmiejecie mnie”. Wiele osób tak zrobiło. To już nie jest Guns N’ Roses, jakie znamy, więc nazwij je inaczej. Nazywasz się Axl Rose, to będzie coś wielkiego, a ludzie poznają nowe logo, nową nazwę i to wszystko, co będzie nowe.   

Kiedy pojawił się album „Chinese Democracy”, nie byłem do niego przekonany ze względu na nieobecność Slasha. Ale z czasem dojrzałem do tego, żeby go docenić.

Gdybym był zagorzałym fanem, nie chciałbym Tommy’ego Stinsona (na basie), Braina (na bębnach) ani Robina Fincka czy Bucketheada (na gitarze).

Czy pracowałeś nad czymś z Bucketheadem?

Nie, Buckethead przyszedł później.

Czego większość ludzi nie wie o Axlu?

Mówi łagodnym głosem. Ma rozległą wiedzę na temat muzyki, sztuki, filmu; lubi rozmawiać o filmach i sztuce, tak jak ja o telewizji. Tylko łagodniejszym głosem. On wcale nie jest taki nieobliczalny, za jakiego uchodzi. Może z tego wyrósł. Za młodu wszyscy lubimy szaleństwa, ale z czasem dojrzewamy. Dzisiaj Gunsi wychodzą za scenę punktualnie. Zawsze na czas.
Ludzie się zmieniają. Ludzie dorastają, a ich gusta zmieniają się. Dzisiaj nie słucham tej samej muzyki, której słuchałem w wieku lat szesnastu. Dzisiaj nie lubię filmów, które oglądałem jako dwudziestodwulatek. Problem polega na tym, że fani nie chcą, żeby ich idole się zmieniali i przestawali być tym, kim byli niegdyś. Nie chcą, żeby Manson był czymś poza „Beautiful People” i „Antichrist Superstar”. Nie można podobać się wszystkim. Tylko nielicznym szczęśliwcom to się udaje.   









Na podstawie:
https://www.al.com/expo/life-and-culture/erry-2018/10/2b578ecb8a5013/why-is-nine-inch-nails-marilyn.html
Link podrzucił @daub 
« Ostatnia zmiana: Października 31, 2018, 03:12:35 pm wysłana przez naileajordan »
"Robiłem to w najlepszej wierze, jak mówił jeden gentleman, który uśmiercił swą żonę, gdyż była z nim nieszczęśliwa."

Offline sunsetstrip

  • One In A Million
  • *********
  • Wiadomości: 7016
  • 16000 postów
  • Respect: +3597
Odp: Chris Vrenna o GNR sprzed „Chinese Democracy”
« Odpowiedź #1 dnia: Października 29, 2018, 05:37:12 pm »
+1
wywiady z czasow ChD zawsze na wage zlota
dziekowac @naileajordan
NAJBARDZIEJ KONTROWERSYJNY

"I once bought a homeless woman a slice of pizza who yelled at me she wanted soup."
Axl Rose


 

Paul Elliott – droga GNR do sukcesu (widziana od środka) - cz. 2 i ostatnia

Zaczęty przez naileajordan

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 2640
Ostatnia wiadomość Września 19, 2017, 10:17:49 am
wysłana przez mafioso