zgodzę się ze wszystkim,co napisałaś, tylko z wyjątkiem tej atmosfery... tzn, dla kogoś, kto najchętniej wskoczyłby na scenę i rzucił się na Jareda Leto (czyli dla 99% ludzi na koncercie ) to faktycznie było miło. Ale dla kogoś kto miał ochote na zajebisty koncert, ale bez tej całej masakry, typu histerycznie drących się 14latek JARED JARED , piszczących bez powodu (bo jeszcze przed wejściem na tą całą Arenę) itp, to już gorzej.
Zastrzeżenia mam tylko do fanów, do zespołu i organizatorów - żadnych.