Autor Wątek: Wokół „Use Your Illusion” - cz. 1  (Przeczytany 235 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline naileajordan

  • Atittude
  • ******
  • Wiadomości: 1157
  • Płeć: Kobieta
  • "So never mind the darkness"
  • Respect: +947
Wokół „Use Your Illusion” - cz. 1
« dnia: Październik 18, 2017, 10:52:49 am »
+6
Wokół „Use Your Illusion”


       Oryginalny artykuł ukazał się na łamach Classic Rock #160


       Narkotyki, kłótnie, zwolnienia i rozpadający się zespół…
       Slash, Duff McKagan, Steven Adler i inni opowiadają chaotyczną i szaloną historię „Use Your Illusion”.



       „Mieliśmy otwierać koncerty Rolling Stonesów. Uwielbiamy ich, więc nie posiadaliśmy się z radości. Na miejscu okazało się, że każdy z nich miał własną limuzynę, adwokata… – wiesz, Mick swojego, Keith swojego, Charlie swojego… Pamiętam, że powiedziałem Izziemu: ‘My nigdy tacy nie będziemy, bracie’. Tymczasem po sześciu miesiącach byliśmy dokładnie tacy sami”. 


       Mimo że minęło już dwadzieścia lat, Duff McKagan nadal nie może uwierzyć, jak szybko zmieniło się życie pięciu członków klasycznego składu Guns N’ Roses. Ten, który odszedł jako ostatni (wytrwał w zespole do 1997 roku), stara się złożyć w jedną całość wspomnienia z pierwszych lat i późniejsze klęski.

       „Ciągle nie jestem pewien, czy potrafiłbym opowiedzieć, co dokładnie się stało. A przecież byłem tam…”.   

       Przez kilka miesięcy 1991 roku – a dokładniej mówiąc, od północy 17 września – Guns N’ Roses jest największym zespołem na świecie. Donald Trump siedzi w limuzynie z pięcioma modelkami, jadąc do Tower Records na Manhattanie po „Use Your Illusion I’ i „Use Your Illusion II”. Sklepy we wszystkich większych miastach otwierają podwoje już o północy, aby rozpocząć sprzedaż od razu.

       Slash, który wybiera się na wakacje do Tanzanii, zatrzymuje się w drodze na lotnisko przy Sunset Boulevard, nieopodal Tower, żeby przyglądać się wydarzeniom z tego samego miejsca, w którym dziesięć lat wcześniej został aresztowany za kradzież kaset.

       „To był niezwykły moment. Zaraz potem poleciałem do Afryki, z dala od tego zgiełku. Spędziłem parę tygodni w Maasi Marze, całkowicie odcięty od wszystkiego, co wiąże się z byciem gwiazdą rocka”.
       Po powrocie odkrywa, że „Use Your Illusion II” rozszedł się w nakładzie 770 000 egzemplarzy i zajął pierwsze miejsce w klasyfikacji Billboardu, podczas gdy „Use Your Illusion I” sprzedał się w nakładzie 658 000 egzemplarzy, co zapewniło mu miejsce drugie.

       „Tak, sukces przyszedł w ciągu tej jednej nocy”, twierdzi Alan Niven, były menedżer Guns N’ Roses. „Potrzebowaliśmy trzech lat. Byłem jak Syzyf, który z mozołem pcha kamień pod górę. A potem, kiedy dociera na szczyt, głaz wymyka mu się z rąk i stacza się z powrotem na dół. W takich chwilach człowiek traci kontrolę nad całą wykonaną dotąd pracą”.   

       W rzeczy samej, Niven stracił kontrolę. Na kilka miesięcy przed ukazaniem się albumu został przez zespół zwolniony.
       „Izzy odszedł trzy miesiące po mnie. To był początek końca. Gunsi nie byli już pnącą się po szczeblach sławy młodą kapelą, ale zespołem Axla, w którym grało się za pieniądze”.

       Nad Rose’em i spółką zawsze trudno było zapanować – to składało się niejako na ich urok. Tom Zutaut, który skłonił ich do podpisania kontraktu z wytwórnią Geffena, musiał dwoić się i troić, żeby wszystkie plany nie wzięły w łeb. Niemal błagał Nivena o pomoc, a Niven zgodził się na jego propozycję, ponieważ – jak powiedział – „sytuacja była już tak popiep****a, że nie mogłem spiep***ć jej jeszcze bardziej”.

       Strategia Nivena do złudzenia przypomina to, co Peter Mensch i Cliff Burnstein zrobili z innym problematycznym zespołem – Metalliką: underground na początku, złota płyta za drugi album, a potem, jeżeli szczęście dopisze, być może platyna. 

       Niven planuje wylansować zespół w Anglii, a dopiero w drugiej kolejności – w Ameryce. W 1987, po pierwszych występach na starym kontynencie, Gunsi sprzedają w Wielkiej Brytanii 7 tysięcy egzemplarzy. Tydzień później ta liczba podskakuje do 75 tysięcy. Niedługo potem – do milionów. Skutek? Dezorientacja. Ba, przerażenie!



       „Jeżeli o mnie chodzi”, mówi Slash, „to z kogoś w rodzaju niemającego grosza przy duszy włóczęgi zmieniłem się w człowieka, który jeździł w trasy z Guns N’ Roses. Stałem się gwiazdą, a nie miałem zielonego pojęcia, jak stawić temu czoła. Nie byłem przyzwyczajony do życia w domu, nie wiedziałem, jak go prowadzić. Nie wiedziałem, do kogo się zwrócić, dokąd pójść. Nie wiedziałem nawet, czy jestem szczęśliwy, czy nie. Ćpałem, miałem związaną z tym depresję, byłem ruiną człowieka, a musiałem wziąć się w garść i przysiąść do pracy nad drugim albumem”.   

       „Wszyscy, cała piątka, kupiliśmy sobie domy. Mieliśmy przyjaciół, którzy mówili każdemu z nas: ‘To ty jesteś klejem, dzięki któremu zespół trzyma się razem’”, mówi Duff McKagan. „Nie wiedzieliśmy, co o tym myśleć. Nigdy przedtem nie przydarzyło nam się coś podobnego. Album wreszcie zaczął się sprzedawać w Stanach. Z rocznym opóźnieniem w stosunku do reszty świata. Po naszym powrocie do Los Angeles nagle okazało się, że wszyscy w klubach ubierają się jak my. Pomyśl, jakbyś się poczuł, gdybyś wrócił do domu i odkrył, że ni stąd, ni zowąd stałeś się zjawiskiem. Ludzie noszą takie ciuchy jak ty. Twoja muzyka od rana do nocy jest puszczana w radiu. Wchodzisz do sklepu i widzisz, że twoja twarz uśmiecha się do ciebie z okładki magazynu ‘Rolling Stone’. Ludzie patrzą na tę okładkę, potem na ciebie… i nagle tracą głowę. A to wszystko dzieje się w sklepie, do którego zawsze chodziłeś…”   

       Alan Niven gra na zwłokę. Wydaje „GN’R Lies”.

       „Jedną z rzeczy, które napawają mnie dumą, jest to, że żaden z nich nie umarł pod moją opieką. To wcale nie było łatwe. Zresztą mogłem ich wspierać w poszczególnych bitwach, ale zwycięstwo w całej wojnie zależało wyłącznie od nich. Pewnego dnia w moim domu Slash otarł się o śmierć. Oczyściłem mu usta z wymiocin i dopilnowałem, żeby doprowadził się do porządku. Ale ilekroć wychodził na prostą, uderzał prosto do swojego dealera. Tak się rzeczy miały. Dzwoniłem do niego i mówiłem: ‘Slash, przyjeżdżaj do biura. Masz wywiad z Guitar Player’. Żadnych wywiadów, rzecz jasna, nie było. Przyjeżdżał, a ja ładowałem go do samochodu, wiozłem na lotnisko i wysyłałem na Hawaje, gdzie nie ma dealerów”.     

       „Pewnego razu wepchnąłem do lecącego na Hawaje samolotu Stevena. Zajął miejsce w pierwszej klasie i zaczął się wydzierać: ‘Zaraz wszyscy zginiemy, k***a… Samolot się rozbije!’. Oczywiście załoga wysadziła go, a on znów był w Los Angeles, znów chodził do dealera albo dealer przychodził do niego… i znowu byliśmy w piep***ch tarapatach”.

       Zespoły są czymś w rodzaju ekosystemów. Wystarczy zmienić jeden element, żeby wszystkie pozostałe odczuły tego skutki. Jak w ostatnich latach uparcie powtarza Steven Adler, Gunsów z epoki „Appetite For Destruction” łączyło coś niepowtarzalnego, jakaś surowa magia, która ich inspirowała. „Jesteśmy braćmi”, powtarza Steven do dziś. „A co robią bracia? Walczą!”.

       Guns N’ Roses to wieczne problemy. A największym problemem jest Adler.
       „Steven był w najgorszym stanie i nie potrafił nad tym zapanować”, mówi Duff. „Mieliśmy pewną niepisaną regułę – kiedy przychodzi pora, żeby zrobić coś ważnego, na przykład nagrać płytę czy dać koncert, trzeba umieć powiedzieć ‘stop’. Powstrzymać się. Doprowadzić do ładu. Czasami musieliśmy pilnować się nawzajem. Wystarczyło, że jeden z nas mówił: ‘Hej, uważaj!’, a inni rozumieli go w lot. To było coś w rodzaju kodeksu honorowego złodziei. Jednak Steven zbyt często nie potrafił się powstrzymać. Ja i Slash powtarzaliśmy mu: ‘Jesteś za bardzo naćpany. A skoro my ci to mówimy, to znaczy, że taka jest prawda. Wszyscy wokół martwią się o nas, a my martwimy się o ciebie’. To było naprawdę bardzo bolesne. Tyle razy go ostrzegaliśmy…”.

       „To było straszne”, opowiada Slash. „Dojrzeliśmy do tego, żeby nagrać nowy album… co już samo w sobie nie było proste. Mówimy o prawie roku, dla nas to było niemal jak całe życie. A Steven… nie potrafiliśmy przemówić mu do rozumu. Pogodziliśmy się z faktem, że nie da rady dotrzymać nam kroku. Przez niego mogliśmy przegapić okazję. Mogliśmy znowu popaść w tarapaty, a wtedy album opóźniłby się o kolejny rok”.         

       Lato 1990.
       Wydaje się, że nadszedł właściwy moment. Jednak każda wizyta Adlera w studiu kończy się fiaskiem – jest zbyt naćpany, żeby przysiąść fałdów. Zespół zleca prawnikowi przygotowanie potrzebnych do zwolnienia dokumentów. Wszyscy wierzą, że to da Stevenowi do myślenia. Lecz tak się nie dzieje.

       „Aż do chwili, gdy Matt Sorum zaczął z nami nagrywać płytę, byliśmy przekonani, że odzyskamy Stevena”, mówi Duff. „Ale potem zdaliśmy sobie sprawę z faktu, że nigdy do tego nie dojdzie. Nigdy”. 

       „To wcale nie było łatwe”, twierdzi Alan Niven. „Zwolnienie jednego z członków zespołu zawsze powoduje mnóstwo problemów. Zwolnienie Stevena było bolesne i frustrujące, i muszę przyznać, że krew do dzisiaj uderza mi do głowy, kiedy o tym myślę”. 

       Sam Adler pamięta tamte czasy jak przez mgłę – co, biorąc pod uwagę jego ówczesny stan, nie może dziwić. „Byłem w gównie po szyję. Nigdy temu nie przeczyłem. Nie mogłem temu zaprzeczyć, bo to było oczywiste…”, twierdzi. „Ale nie tylko ja byłem w takim stanie. Pamiętam, że pewnego dnia Slash zadzwonił i powiedział, że jestem potrzebny w studiu. Chodziło o nagrywanie ‘Civil War’, jeśli pamięć mnie nie zawodzi. Lekarz przepisał mi leki, po którym czułem się fatalnie. Grałem ‘Civil War’ chyba z dwadzieścia razy, ale w ogóle mi to nie wychodziło. Byłem osłabiony i ciągle gubiłem rytm. Slash i Duff wrzeszczeli, że jestem skończony”.     

       „Kilka tygodni później wezwali mnie do biura. Tam czekały już sterty papierów do podpisania. Zrozumiałem, że zostałem zwolniony. Skończyło się na tym, że musiałem domagać się należnych mi pieniędzy drogą sądową”.
       (W roku 1993 Adlerowi przyznano 2,25 miliona dolarów za wkład w działalność zespołu sprzed „Use Your Illusion”.)

       Steven wylatuje z zespołu 11 lipca 1990. Oficjalnym powodem jest nadużywanie alkoholu i narkotyków i związana z nią niezdolność do wywiązywania się z zawodowych zobowiązań. Jednak przez długie lata krąży plotka, jakoby stosunki pomiędzy Stevenem a Axlem zaogniły się z powodu Erin Everly. Ówczesna żona Rose’a miała z winy Adlera przedawkować.
W wywiadzie z 1992 roku Rose wyznaje, że Erin została znaleziona naga i nieprzytomna, a następnie przewieziona do szpitala. „Spędziłem z nią całą noc na oddziale intensywnej terapii, ponieważ z winy Stevena jej serce przestało bić. Erin była roztrzęsiona, więc Steven przygotował jej speedballa. Nigdy nie ćpała, a on podał jej mieszankę heroiny i kokainy!”.     

       W 2006, w wywiadzie dla „Metal Sludge”, Adler przeczy, jakoby podał Everly narkotyki. Stwierdza, że grał właśnie w swoim domu z gitarzystą Hanoi Rocks, Andym McCoyem, kiedy żona McCoya stanęła w drzwiach. Przyprowadziła z sobą Everly, która już w tamtym momencie była naćpana.
       „Zadzwoniłem po pogotowie i uratowałem jej życie”, mówi Adler, „ale ta dziwka [żona McCoya] powiedziała Axlowi, że to ja podałem Erin heroinę. Axl zadzwonił i oświadczył, że jedzie do mnie i zamierza mnie zamordować…”   

       „Powstrzymałem się przed zrobieniem mu czegokolwiek”, wyznaje Axl Delowi Jamesowi w 1992. „I powstrzymałem krewnych Erin, który chcieli go zabić. Uratowałem go przed sądem, bo matka Erin chciała wytoczyć mu proces”.

       „Axl był święcie przekonany, że Erin przedawkowała nie ze swojej winy”, twierdzi Niven. „Cudownie, prawda? Tylko tego było nam wówczas potrzeba. Czy naprawdę dziwi was to, że musieliśmy poważnie rozważyć zatrudnienie kogoś innego?”. 

       Po odejściu Adlera delikatny ekosystem zostaje zachwiany. Inni pałkarze mają świetną technikę, ale nie grają tak jak Steven.
       „Pozwólcie, że coś wam powiem”, dodaje Niven. „Stevenowi bardzo daleko do najlepszego perkusisty na świecie. Czasami nawet Duff musiał go instruować, co i kiedy grać. Ale wniósł do zespołu coś swojego i przyczynił się do powstania tamtej magii. Do tego, co robił, podchodził z wielkim entuzjazmem. Matt jest ekspertem perkusji, to nie ulega wątpliwości, jednak nie zastąpi Stevena. Ma ciężką rękę i zupełnie inny feeling. Czy zatem chcieliśmy, żeby Steven odszedł? Oczywiście, że nie!”.   

       Izzy Stradlin także odczuwa brak Stevena. W 1992 mówi w wywiadzie dla „Musician”: „Po raz pierwszy uświadomiłem sobie, co Steven wnosił do zespołu, kiedy w 1987 w Michigan złamał sobie rękę. Na koncercie w Houston zastąpił go Fred Coury z Cinderelli. Fred ma wyborną technikę, ale grane przez niego piosenki brzmiały fatalnie. Może dlatego, że napisaliśmy je ze Stevenem. Bez jego feelingu wszystko stało się… dziwne. Nic nie brzmiało tak, jak powinno…”.

       Następca Adlera, Matt Sorum, też boryka się z problemem uzależnienia. Jak mówi Mickowi Wallowi: „Miałem zastąpić pałkarza, który ćpał. Różnica polegała na tym, że on brał heroinę, a ja kokę”. Tyle że Sorum potrafi nad sobą zapanować. W przeciwieństwie do Adlera, który dopiero w ostatnich latach – a dokładniej w roku 2008, jako gość programu „Celebrity Rehab With Dr Drew” – przyznaje, że nie umiał wytyczyć sobie granic i że właśnie to stało się jednym z powodów jego zwolnienia. 

       „Przez wiele lat winę za moją klęskę zrzucałem na Slasha, Duffa, Izziego i Axla”, twierdzi. „Dopiero kiedy opiekę nade mną roztoczył doktor Drew Pinsky, zrozumiałem, że powinienem mówić o tych rzeczach i wszystko z siebie wyrzucić. Poprosiłem Slasha o wybaczenie i to przyniosło mi wielką ulgę… Teraz mogę pójść naprzód”. 


       „Z perspektywy czasu myślę”, mówi Slash, „że utrata Stevena była jedną z głównych przyczyn rozpadu zespołu. Choć oczywiście naczelnym powodem pozostaje Axl. Steven był tylko czubkiem góry lodowej”. 

       Jednej rzeczy z pewnością Guns N’ Roses nie brakuje. Rzeczą tą jest muzyka. Nawet kiedy są naćpani prawie do nieprzytomności, nie przestają tworzyć. W przeciwieństwie do tego, co dzieje się w wielu innych zespołach, materiału na drugi album jest całe mnóstwo.
       „November Rain” – być może najważniejsza piosenka „Use Your Illusion” – powstaje, zanim jeszcze rodzi się zespół. W Sound City w Los Angeles zostaje nagrana dwudziestominutowa, akustyczna wersja demo tegoż utworu.
       „Don’t cry” to, jak wspomina Axl, pierwszy napisany przez zespół numer. Inspiracją do jego powstania jest dziewczyna Izziego: „Straciłem dla niej głowę. Izzy rozstał się z nią, a ja siedziałem przed Roxy ze złamanym sercem. Jednak ona wiedziała, że nic z tego nie będzie, i powiedziała mi: ‘żegnaj’. Napisaliśmy ten kawałek może w pięć minut”.

       Alan Niven nalega, żeby do „UYI” włączyć również materiał, który nie znalazł się na „Appetite For Destruction” – między innymi „You Could Be Mine”, „Back Off Bitch”, „Bad Obsession” i „The Garden”. Poza tym Slash, Izzy i Duff tworzą nowe kawałki ze zdumiewającą łatwością. 

       „To było cholernie trudne, ale wreszcie udało nam się spotkać”, opowiada Slash. „Miało to miejsce w moim domu przy Walnut Drive, na wzgórzach Laurel Canyon. W ciągu jednego wieczoru zebraliśmy 30 piep***ch piosenek. Nawet więcej niż trzydzieści. To była jedyna chwila, kiedy naprawdę byliśmy zespołem. Ja, Izzy, Duff i Axl. Postanowiliśmy, że skoncentrujemy się na 36 kawałkach. Spotkaliśmy się w jednym pokoju i po prostu tworzyli muzykę. To był niesamowity moment. Potem zaczęliśmy szukać pałkarza. Przypomniałem sobie, że widziałem kiedyś Matta z Cultem i że wydał mi się bardzo dobry, więc zadzwoniłem do niego. Zrobiliśmy próbę, a niedługo później już byliśmy w studiu. Dobieranie piosenek trwało naprawdę bardzo krótko, choć materiału było mnóstwo i wybór wcale nie był łatwy”.   

       Slash pracuje nad osiemnastominutowym kawałkiem, zatytułowanym „Coma”. Jest przy tym „kompletnie naćpany”. Duff propouje „So Fine”, a Izzy dorzuca garść świetnych rockowych numerów: „Pretty Tied Up”, „Double Talkin’ Jive”, „You Ain’t The First”, “14 Years” oraz „Dust N’ Bones”. 

       Slash: „Były też piosenki Axla. Rzeczy, których nigdy wcześniej nie słyszałem. Część z nich powstała dawno, we współpracy z Westem Arkeenem”.
Arkeen – jedna z tych dzikich osobowości, które przewijały się przez lata osiemdziesiąte, zmarły w 1997 w wyniku przedawkowania – był współautorem „The Garden” i „Yesterdays”, a także „It’s So Easy” (z „Appetite For Destruction”). Jako współautor „Yesterdays” i „The Garden” figuruje również przyjaciel Axla, Del James.   

       „Bardzo przyjaźniłem się z Westem, ale nigdy nie tworzyliśmy razem”, mówi Slash. „Spędzaliśmy ze sobą czas i nawet zdarzyło nam się razem zagrać, ale tylko parę piosenek. West, Axl, Del i Duff grali ze sobą częściej. Dla mnie to nie był problem. Wystarczyło, że mam dobrą muzykę, nad którą mogę pracować. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy wysłuchałem oryginalnej wersji ‘It’s So Easy’, wcale nie byłem przekonany do tego numeru, ale potem zabrałem się do pracy i zrobiłem z niego to, czym jest dzisiaj. Pamiętam też, że ‘The Garden’ mnie zachwyciła. Naprawdę nie miałem z tym żadnych problemów. Za bardzo pochłaniały mnie moje problemy. To, że inni byli czymś pochłonięci, wcale nie było złe – przynajmniej nie zwracali uwagę na moje wybryki”.     

       Mimo że przyszłość zespołu stała pod znakiem zapytania, „Appetite For Destruction” wciąż sprzedawał się w oszałamiających nakładach. A w sektorze muzycznym – podobnie jak w wielu innych dziedzinach – jest to możliwe tylko wtedy, kiedy ma się do zaoferowania coś, czego ktoś inny oczekuje. 

       „David Geffen wywierał na mnie ciągłą presję. Pytał: ‘Kiedy ten cholerny album będzie gotowy?’”, mówi Niven. „Chciał wypuścić płytę, zebrać zyski, a następnie sprzedać wytwórnię. Jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że według ekspertów ‘Use Your Illusion’ miał przenieść sto milionów dolarów zysku już w pierwszym tygodniu, nietrudno zrozumieć, że naciski były spore”.   

       Odporny na presję, Niven decyduje się negocjować z Geffenem. Powziął wiadomość, że menedżerowie Whitesnake i Aerosmith ponieśli na tym polu klęskę. Ale choć David Geffen słynie z nieugiętości, Niven nie zamierza ustępować mu pola. Jego potężną bronią jest właśnie nieopublikowany jeszcze album. Pewnego wieczoru, podczas kolacji z Eddie’em Rosenblettem z wytwórni Geffena, menedżer postanawia przypuścić atak.

       „Upewniłem się, że Eddie wypił co najmniej pół tuzina lampek wina, po czym podszedłem do niego i powiedziałem: ‘Nie cierpię psuć ludziom zabawy i z góry proszę, żebyś się na mnie nie wściekał, ale musisz przekazać Davidowi wiadomość. Musisz mu powiedzieć, że dopóki nie przedyskutujemy raz jeszcze kontraktu, żadna płyta nie ujrzy światła dziennego”.

       Niven dostaje to, czego chce. W zamian proponuje wygodne dla obu stron rozwiązanie: „Use Your Illusion” ukaże się w dwóch częściach, jako dwie niezależne, acz publikowane tego samego dnia płyty. To genialne posunięcie ma, z jednej strony, wyglądać jak altruistyczny gest zespołu względem fanów, a z drugiej, zapewnić wszystkim zainteresowanym podwójny przychód.   

       „Zastanawialiśmy się, czy olbrzymi sukces ‘Appetite’ powtórzy się”, twierdzi Niven. „Byłem nerwowy, bo mogło się okazać, że sprzedamy zaledwie 2 miliony egzemplarzy, podczas gdy ‘AFD’ sprzedał ich o wiele więcej. Kiedy pewnego razu spotkałem się z Rosenblattem, ten dał mi kawałek papieru oraz długopis i powiedział: ‘Napisz, ile twoim zdaniem zarobimy’. Możecie mi wierzyć albo nie, ale napisałem, że zyskamy cztery miliony dolarów za każdy z dwóch albumów, czyli w sumie osiem milionów. To wydawało mi się rozsądnym kompromisem”.
 
       Niven i zespół szybko zdają sobie sprawę z faktu, że „Use Your Illusion” jest o wiele więcej niż tylko albumem. Jest ważnym wydarzeniem. Wielkim krokiem naprzód dla zespołu, który już i tak uchodził za genialny.
Zmienia się nie tylko skład Guns N’ Roses, ale i jego wygląd. Trupie czaszki, pistolety i krzyże z lat osiemdziesiątych odchodzą do lamusa. Ich miejsce zajmuje sztuka.     

       Axl Rose jest pod wrażeniem dzieła Marka Kostabiego – kontrowersyjnego, nowojorskiego artysty, który bawił się koncepcją art factory Andy’ego Warhola.
      „Axl był nim naprawdę zachwycony”, zdradza Niven. „Mark Kostabi używał teł wykonanych przez innych ludzi, a potem rzucał na nie figury przerysowane ze słynnych płócien. Axl był tym oczarowany i nabył od niego obrazy, które miały posłużyć za okładki. Wydał na nie majątek”.



       Ciąg dalszy wkrótce...


       Źródło:
https://www.facebook.com/notes/sexdrugs-and-guns-n-roses/i-guns-n-roses-raccontano-la-caotica-e-pazza-storia-di-use-your-illusion-classic/1218487428173095
       Na podstawie:
http://teamrock.com/feature/2016-09-17/the-chaotic-crazed-story-of-guns-n-roses-use-your-illusion
"Robiłem to w najlepszej wierze, jak mówił jeden gentleman, który uśmiercił swą żonę, gdyż była z nim nieszczęśliwa."

Offline sunsetstrip

  • Better
  • *******
  • Wiadomości: 3323
  • 12000 postow
  • Respect: +1900
Odp: Wokół „Use Your Illusion” - cz. 1
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 18, 2017, 10:48:57 pm »
+1
Cytuj
Duff: „Ciągle nie jestem pewien, czy potrafiłbym opowiedzieć, co dokładnie się stało. A przecież byłem tam…”.   

tylko duchem, bo twoje cialo skladalo sie z alkoholu i dragow

Cytuj
W rzeczy samej, Niven stracił kontrolę. Na kilka miesięcy przed ukazaniem się albumu został przez zespół zwolniony.
„Izzy odszedł trzy miesiące po mnie. To był początek końca

Niven sugeruje ze jego odejscie mialo jakiekolwiek znaczenie i/lub bylo rownie znaczace co odejscie Izziego?  :lol: gosc ma tupet i fantazje, trzeba przyznac

Cytuj
Duff: To było coś w rodzaju kodeksu honorowego złodziei

taki mial (?) byl tytul pisanej ksiazki przez Axla, teraz wiadomo skad sie wzial

Cytuj
(W roku 1993 Adlerowi przyznano 2,25 miliona dolarów za wkład w działalność zespołu sprzed „Use Your Illusion”.)

ciekawe ile z tych pieniedzy przecpal

Cytuj
Z perspektywy czasu myślę”, mówi Slash, „że utrata Stevena była jedną z głównych przyczyn rozpadu zespołu. Choć oczywiście naczelnym powodem pozostaje Axl.

gdy jednak dobrze zaplacil 20 lat pozniej, to wspanialomyslnie o tym zapomnialem

 

Chaotyczna trasa Use Your Illusion

Zaczęty przez Hubik

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 347
Ostatnia wiadomość Maj 29, 2017, 07:26:16 pm
wysłana przez Belfer
The making of “Chinese Democracy” – powstawanie albumu - cz. 1

Zaczęty przez naileajordan

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 331
Ostatnia wiadomość Sierpień 04, 2017, 10:07:00 pm
wysłana przez Meximax
The making of “Chinese Democracy” – powstawanie albumu - cz. 3

Zaczęty przez sunsetstrip

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 341
Ostatnia wiadomość Sierpień 08, 2017, 11:54:56 am
wysłana przez naileajordan
The making of “Chinese Democracy” – powstawanie albumu - cz. 2

Zaczęty przez sunsetstrip

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 235
Ostatnia wiadomość Sierpień 05, 2017, 10:45:04 am
wysłana przez naileajordan
Jak powstawał album “The Spaghetti Incident?”

Zaczęty przez naileajordan

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 673
Ostatnia wiadomość Czerwiec 15, 2017, 07:38:14 pm
wysłana przez Maszyniusz