Autor Wątek: Izzy Stradlin: Czasem mam potrzebę poczuć więź z publicznością  (Przeczytany 331 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline sunsetstrip

  • Better
  • *******
  • Wiadomości: 3433
  • 12000 postow
  • Respect: +1983
+5


Wywiad na wyłączność dla Popular 1. Z Izzym Stradlinem rozmawiał brazylijski korespondent, Thiago Sarkis. Wywiad został opublikowany 7 listopada 2008 roku.

Czym się zajmowałeś przez ostatnie 2-3 lata? Czy możesz nam opowiedzieć o płytach „Miami” i „Fire”?

Pewnie. Każdego roku tworzę nowy materiał. „Miami” – nagrałem lata temu w tym mieście, w starym studio, gdzie pracowali również James Brown, The Eagles i Fleetwood Mac, to fantastyczne miejsce. Po tym albumie, zrobiłem „Fire” – w bardzo krótkim czasie. To mniej skomplikowana wersja tego co zwykle robię.

Czy myślisz, że fani doceniają cię jako solowego artystę jakiego nie mogli poznać w czasach GNR?

-Każda piosenka, którą nagrałem po odejściu z GNR to taki sam typ utworu jaki komponowałem będąc w GNR. Tylko wówczas, kiedy pracowałem nad jakimś kawałkiem, Axl i Slash dodawali swoje partie i to stawało się GNR. Gdy słuchasz moich solowych płyt, to te same pomysły i inspiracje, które miałem w GNR ale bez Slasha czy Axla. To po prostu wersje uproszczone.

Nad czym pracujesz teraz?

-Obecnie jestem w kontakcie z Argentyńczykami, którzy chcą zorganizować nam trasę po swoim kraju a ja naprawdę chętnie bym to zrobił. Ostatnio nagrałem też kolejny album nazwany „Concrete”, który możecie dostać na iTunes.

Wcześniej mówiłeś o procesie komponowania w GNR. Od tamtej pory, Slash stał się ikoną, dzięki swojej postawie, wizerunkowi i stylowi jako gitarzysty. Niemniej jednak, ci fani, którzy śledzili waszą karierę od początku, wiedzą że byłeś jednym z głównych kompozytorów zespołu. Jakbyś opisał sposób w jaki pracowałeś z Axlem i Slashem w tamtych latach?

-Była między nami chemia, która dobrze działała. Czasami praca szła ciężko i wolno, kiedy porównam ją do tego, co robię dzisiaj, ale najważniejszą sprawą było to, że rezultaty były bardzo dobre. Teraz, wszystko jest dla mnie łatwiejsze. O wiele prościej jest mi pisać dla mojej kapeli, ponieważ nie muszę omawiać wszystkiego z dwoma innymi osobami, kiedy chcę coś stworzyć.

Uważasz że twoją rolą w GNR było być tym kreatywnym twórcą, podczas gdy Slash funkcjonował przeważnie jako heros gitary?

-Kiedyś przeczytałem, że Slash to ostatni heros gitary w historii (śmiech). No nie wiem, nie wiem jak się do tego odnieść.

Jaka była twoja relacja ze Slashem i muzycznie i prywatnie?

-Muzycznie, wiele rzeczy robiliśmy razem i staraliśmy się włożyć w to więcej wysiłku niż inni (śmiech). Na gruncie prywatnym, braliśmy razem dużo narkotyków w latach 80-tych, a po jakimś czasie przestaliśmy. Nadal uważam go za kumpla i jesteśmy w kontakcie.

Wróciłeś do GNR w 2006 roku. Jak doszło do ponownego kontaktu z Axlem?

-Nie wiem, to już 2 lata odkąd byliśmy w trasie po Europie... ciężko mi sobie przypomnieć... chyba dostałem numer telefonu do jego managementu... A nie, teraz sobie przypomniałem. Pojechałem do domu Axla, on potem do mnie zadzwonił bo mieli grać koncerty w NY, a ja zaproponowałem: „hej, dlaczego ja z wami nie gram? Mogłoby być super”. I zrobiliśmy to, a potem pojechaliśmy do Europy.

Czy rozwiązałeś wówczas problemy jakie z nim wcześniej miałeś?

-Wiesz co, znam go już tyle lat, że jest między nami ta nić porozumienia. Dorastaliśmy w tym samym miejscu, w tej samej atmosferze, dlatego wierzę, że zawsze będzie między nami ten element przyjaźni.

Zawsze czytałem, że jesteś typem spokojnego, wycofanego człowieka, który nie lubi jeździć w trasy koncertowe albo spędzać za dużo czasu poza domem. Co się stało, że zapragnąłeś wrócić na chwilę do GNR?

-Wiesz, jest taka specyficzna więź między wykonawcami i publicznością rockową, a ja miałem potrzebę, żeby znowu ją poczuć. Kiedy gramy takie utwory jak NT, MRB czy WTTJ, następuje natychmiastowe połączenie między zespołem a słuchaczami, to coś jakby wyładowanie elektryczne, a ja ponownie chciałem to przeżyć.

Jak się czułeś na swoim pierwszym koncercie z nowymi GNR?

-Przyjechałem na lotnisko Heathrow i pojechałem vanem na Donnington Festival. Miałem koszmarny jet lag, ale wszedłem na scenę i od razu się lepiej poczułem. To magia.

Wiele zostało powiedziane o nowym składzie GNR. Jak byś porównał obecny zespół do klasycznego GNR?

-Oni trzymają się bardziej razem niż my (śmiech). Ci goście to świetni muzycy. My mniej o siebie dbaliśmy.

Ale czy podoba ci się sposób w jaki zaaranżowali stare piosenki czy wolałeś je grane przez stary skład w stylu lat 80-tych, bardziej bezpośrednio i dziko?

-Podczas tej trasy grywałem tylko 4-5 piosenek i nie widziałem za dużo z całego show. Więc, nie umiem powiedzieć.

Który kawałek GNR jest dla ciebie najbardziej wyjątkowy i dlaczego?

-KOHD było świetne. Fakt, że zrobiliśmy ze starej melodii Boba Dylana wielki hymn, było naprawdę wyjątkowe.

Jak sobie radziłeś z graniem 4-5 utworów co koncert? Musiałeś się uczyć części z nich od nowa?

-Tak, zapomniałem je prawie całkowicie. Musiałem się uczyć do nowa.

Który kawałek sprawiał ci najwięcej problemów?

-NT, ciągle zapominałem tej części w środku, nie mam pojęcia czemu, w końcu to ja ją napisałem!

Słyszałem, że masz kontakt ze wszystkimi członkami klasycznego składu GNR. Jakie są wasze relacje?

-Ze Slashem, Duffem, Mattem a nawet Stevenem, zdzwaniamy się czasem albo widzimy w LA czy gdzie indziej. Mamy bardzo dobre relacje, nadal jesteśmy przyjaciółmi.

Steven ostatnio często mówił o chęci reunionu w klasycznym składzie. Powiedz co o tym sądzisz i jak wygląda obecnie wasza relacja.

-Steven wiedzie bardzo zawiłe życie.

Ale jeśli miałoby to nastąpić, rozważałbyś wzięcie udziału w reunionie?

-Tak, oczywiście. Napisałem bardzo dużą część tego materiału.

Powiedziałeś kiedyś, że w momencie dołączenia Matta do zespołu, zatęskniłeś za stylem Stevena. Jakie różnice widziałeś między nimi?

-Adler bardziej opierał swoją grę na przypadku, a Sorum był bardziej precyzyjny.

Czy czytałeś autobiografię Slasha?

-Nie, nie czytałem. Słyszałem kiedyś coś na jej temat w radiu i mówili o niej raczej łaskawie.

Slash pisze w niej o ostatnich występach w których uczestniczyłeś zanim opuściłeś zespół, kiedy prosiłeś Axla żeby pojawiał się na czas.

-Axl nadal się spóźniał. W 1991, było normą  że opóźniał każdy koncert o minimum 2 godziny.

Dlaczego odrzuciłeś zaproszenie do zjednoczenia pod szyldem VR?

-Chciałem żeby to był kwartet, Slash, Duff, Matt i ja, ale oni chcieli mieć wokalistę, a jak wiadomo, ci potrafią być całkiem problematyczni czasami. Więc po prostu zdecydowałem się iść nadal swoją drogą.

Czy to prawda że zasugerowałaś żeby to Duff zajął się wokalem w tej kapeli?

-Tak, to byłoby lepsze.

Jak zareagowali na ten pomysł?

-Wydaje mi się, że Duffowi się spodobał, ale Slash powiedział: „nie”.

Nie sądzisz że zatrudnienie Scotta Weilanda było najgorszą decyzją podjętą przez muzyków, którzy mieli tak wiele problemów z Axlem w przeszłości?

-To bardzo zasadne pytanie, ale nie mam na nie odpowiedzi.

Było niemożliwe, żeby to się udało.

-Nie wiem.

Tak jak wspominałem wcześniej, twój wizerunek to obraz człowieka spokojnego i wycofanego. Czy ciężko ci odpowiadać na pytania fanów GNR i dziennikarzy?

-Jesteś pierwszym dziennikarzem z którym rozmawiam w tym roku, więc to nie jest coś, co bym robił jakoś często (śmiech).

Aha, dzięki (śmiech).

-W ostatnich latach ograniczyłem się do wydawania jednego albumu rocznie przez iTunes. Nie udzielam żadnych wywiadów.

A jak się czujesz jako były członek największej rockowej kapeli w historii?

-To szaleństwo, kiedy idę do sklepu kupić kable do gitary, a młody pracownik próbuje mi sprzedać Les Paula sygnowanego przez Slasha (śmiech). Gość mnie pyta: „czy widział pan już nowego Les Paula Slasha?” Mówię, że nie, a on na to: „dzisiaj właśnie nam przywieźli pięć sztuk w dostawie! (śmiech)

To musi być dziwne uczucie, ale z drugiej strony, wyobrażam sobie że czujesz się dobrze z tym że byliście częścią tego samego zespołu.

-Tak, czuję się z tym dobrze.

Link: http://chinese-democracy.blogspot.com/2008/11/exclusive-interview-with-izzy-stradlin.html
« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2017, 08:47:12 pm wysłana przez sunsetstrip »

Offline gloomy

  • Global Moderator
  • Garden Of Eden
  • *****
  • Wiadomości: 4186
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +798
Odp: Izzy Stradlin: Czasem mam potrzebę poczuć więź z publicznością
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 30, 2017, 09:07:31 pm »
+1
czyli co, faktycznie o kasę poszło z NITL i Izzym? ;)

Offline sunsetstrip

  • Better
  • *******
  • Wiadomości: 3433
  • 12000 postow
  • Respect: +1983
Odp: Izzy Stradlin: Czasem mam potrzebę poczuć więź z publicznością
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 30, 2017, 09:23:19 pm »
+1
przez 8 lat to sie moglo wieeeele zmienic  ;)

nie zapominajmy jednak o tych tweetach:

Izzy Stradlin fact..
At this point in time , I`ve no involvement in the upcoming April 2016 GNR shows .
— Izzy Stradlin (@IzzyStradlin999) February 22, 2016


Bullshit
They didn't want to split the loot equally . Simple as that . Moving right along……..
— Izzy Stradlin (@IzzyStradlin999) September 8, 2016


« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2017, 10:10:47 pm wysłana przez sunsetstrip »

Offline naileajordan

  • Atittude
  • ******
  • Wiadomości: 1204
  • Płeć: Kobieta
  • "So never mind the darkness"
  • Respect: +1001
Odp: Izzy Stradlin: Czasem mam potrzebę poczuć więź z publicznością
« Odpowiedź #3 dnia: Lipiec 30, 2017, 11:56:34 pm »
+1
Moją uwagę zwróciło co innego.
Izzy twierdzi, że jego piosenki stawały się piosenkami GNR po tym, jak swoje piętno odciskali na nich Axl i Slash. A Duff?

Nie potrafię się nie uśmiechać, kiedy czytam fragmenty o Stevenie. 
Wiedzie bardzo zawiłe życie, a jego gra opiera się na przypadku. Ciekawy portret.  :lol:
"Robiłem to w najlepszej wierze, jak mówił jeden gentleman, który uśmiercił swą żonę, gdyż była z nim nieszczęśliwa."

Offline gloomy

  • Global Moderator
  • Garden Of Eden
  • *****
  • Wiadomości: 4186
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +798
Odp: Izzy Stradlin: Czasem mam potrzebę poczuć więź z publicznością
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 01, 2017, 09:23:00 am »
+1
@naileajordan zapewne chodzi o to, że bas Duffa nie jest jakoś bardzo wybitny, owszem, gra momentami w takim stylu jakby grał na gitarze i fajnie odbiega od reszty w taki sposób by to się nie gryzło, ale jednak to głos Axla i solówki Slasha dawały magię gnr.
Co do bębnienia Stevena i jak to nazwał Izzy "przypadku" w grze - jak uderzy tak będzie :) współpraca z takimi bywa trudna dla zespołu w okresie tworzenia, ale gra idzie tak jak perkusista to czuje.

 

Where's Izzy: w poszukiwaniu zaginionego Gunsa

Zaczęty przez naileajordan

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 559
Ostatnia wiadomość Czerwiec 29, 2017, 03:32:56 pm
wysłana przez maxi023
Think About You – Izzy przejmuje kontrolę

Zaczęty przez sunsetstrip

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 371
Ostatnia wiadomość Lipiec 29, 2017, 11:08:14 am
wysłana przez naileajordan
Izzy Stradlin: Life And Death, Sex And Drugs And Guns N' Roses

Zaczęty przez domino236

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 773
Ostatnia wiadomość Kwiecień 08, 2017, 10:02:05 pm
wysłana przez domino236